Śląsk Wrocław przegrał w Lubinie z miejscowym Zagłębiem aż 0:4. Dwukrotnie do siatki trafił Maciej Małkowski, natomiast po jednym trafieniu dołożyli Robert Jeż oraz Michał Papadopulos.
Wszystko zaczęło się od groźnego uderzenia Waldemara Soboty, który po podaniu od Sebastiana Mili skierował piłkę ponad bramką. Po kilku minutach przyszła odpowiedź ze strony gospodarzy. Szymon Pawłowski zagrywał przed bramkę Kelemena, ale Papadopulos nie trafił w piłkę i na Dialog Arenie mieliśmy nadal 0:0. W 27. minucie po raz drugi gola nie strzelił napastnik Zagłębia. Dwójkowa akcja Pawłowski – Papadopulos nie przyniosła zamieszanego efektu.

Dziesięć minut później mieliśmy 1:0 dla „Miedziowych”. Maciej Małkowski otrzymał piłkę przed polem karnym i precyzyjnym strzałem pokonał Kelemena. Golkiper zostawił mu mało miejsca na wpakowanie futbolówki do siatki, ale nie przeszkodziło mu to i mimo ostrego konta zdołał strzelić gola. Pod koniec pierwszej połowy groźny strzał oddał Piotr Ćwielong, ale wynik nie uległ zmianie i po 45 minutach w Lubinie było 1:0.
W drugiej połowie zaczęło się od kiksa Banasia. Obrońca Zagłębia nie trafił bowiem z kilku metrach do bramki strzeżonej przez Mariana Kelemena. Bardzo aktywny w tym spotkaniu był Szymon Pawłowski. Akcje ofensywne gospodarzy opierały się w szczególności na nim. Tym razem Szymek wrzucał piłkę przed bramkę gości, ale ofiarność słowackiego golkipera zażegnała niebezpieczeństwo.
Po 58 minutach gry mieliśmy już 2:0. Kolejna świetna akcja Zagłębia Lubin. Piłkę ponownie uderzył Małkowski, jednak w pierwszym strzale Kelemen zdołał odbić jego uderzenie, natomiast druga próba była już tak precyzyjna, że wszyscy na Dialog Arenie mogli wybuchnąć radością. Śląsk może i nie grał do tej pory katastrofalnie, ale w piłce nożnej liczą się strzelone bramki.
Obok Szymona Pawłowskiego bardzo dobry mecz rozgrywał strzelec dwóch bramek – Maciej Małkowski. Jego kolejna akcja i świetnie wyprowadzona kontra nie dały jednak bramki, ponieważ Papadopulos nie zdołał umieścić w siatce futbolówki. Z perspektywy widza wydaję się, że powinien był to strzelić.
Na rehabilitację nie musieliśmy długo czekać. W 77. minucie strzałem z dystansu popisał się Małkowski. Wydawało się, że takie uderzenia łapie się w zęby, ale najwyraźniej dla Kelemena strzał był za mocny i postanowił obronić go na raty. A raczej na pół raty, ponieważ po wypluciu piłki przez golkipera Papadopulos skrzętnie wykorzystał błąd Słowaka i podwyższył na 3:0.
To nie był koniec emocji na Dialog Arenie w Lubinie. Zawodnicy Śląska spacerowali sobie w obronie jak na grzybach, a „Miedziowi” dorzucili im do koszyka czwartego muchomora. Bramkę podwyższającą wynik strzelił Robert Jeż. To jest kompromitacja mistrza Polski! Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i „Miedziowi” zwyciężyli podopiecznych Levy’ego aż 4:0. Kto ma się kopnąć w głowę? Na pewno cała drużyna Śląska Wrocław, ponieważ aby zagrać w europejskich pucharach, należy mieć trzecią lokatę, a żeby mieć tę lokatę, należy zdobywać punkty.
Ślask z taką gra nie powinien być w pierwszej
piątce. Bo to nie jest tak, że to Zagłebie tak
dobrze grało to Śląsk był cienki jak Bełchatów.
Ciekawe co to będzie jak Ślask bedzie grał z
Lechem lub z Legia
Potem wszyscy się dziwią że w polsce nie stawia
sie na polaków , a co widzimy w slasku ??
kokoszka... ostrowski... pawelec... a reszta
przeciętni obcokrajowcy
stadion zaglebia,nie nazywa sie juz Dialog
Arena,tylko poprostu Stadion Zaglebia.Firma Dialog
juz nie sponsoruje zaglebia.