Dobra forma w trakcie okresu przygotowawczego na Cyprze ustawiła nastroje graczy z Wrocławia. Każdy w stolicy Dolnego Śląska liczy bowiem na utrzymanie obecnego miejsca w tabeli do końca sezonu. Zawodnicy wraz ze sztabem szkoleniowym otwarcie liczą na przełożenie dyspozycji ze zgrupowania na mecze T-Mobile Ekstraklasy.
Wrocławianie rozpoczęli okres przygotowawczy w pierwszy poniedziałek nowego roku, kończąc tym samym szampańską zabawę. Treningi w stolicy Dolnego Śląska trwały niecałe dwa tygodnie, ponieważ już 12 stycznia podopieczni Oresta Lenczyka wyruszyli na tradycyjne dla siebie zgrupowanie do Spały. Obóz treningowy przewidywał dziewięć dni ciężkiej pracy, w czasie których Śląsk nie rozgrywał spotkań towarzyskich. Spała to dla lidera ekstraklasy dobrze znane miejsce z przygotowań z ostatniej zimy, o czym przypomniał Sebastian Mila w jednym z wywiadów dla wortalu iGol.pl. Pytany o natężenie treningów, kapitan Śląska przyznał, że dają one bardziej w kość niż te w trakcie sezonu. – Szczerze mówiąc, plan nie zmienia się za bardzo. Jemy, śpimy i trenujemy, a robimy to de facto nieco ciężej niż zwykle – wyznał reprezentant Polski.

Jeszcze przed zgrupowaniem w Spale kadrę wicemistrza kraju wzmocnili Dalibor Stevanović oraz Patrik Mraz, a więc odpowiednio Słoweniec mający za sobą występy w barwach Vitesse Arnhem, a także Słowak wykupiony z MSK Zilina. Śląsk po powrocie z pierwszego obozu zanotował debiutancki remis w trakcie serii meczów towarzyskich zaplanowanych na okres przygotowawczy. Termalica Bruk-Bet Nieciecza postawiła liderowi tabeli T-Mobile Ekstraklasy poprzeczkę wysoko, nawiązując z nim równorzędną walkę. Śląsk po emocjonującym jak na sparing meczu zremisował 2:2, choć dwukrotnie prowadził w tym spotkaniu. Trener Lenczyk przyznał po pojedynku, że jego zespół wypadł korzystnie pomimo plusów i minusów. – Oceniam pozytywnie grę Mraza i Stevanovicia, widać było, że pozostali także chcieli grać. Jestem zadowolony z pobytu w Spale i sparingu z Termalicą.
Dwa kolejne mecze rozegrane zostały w jednym dniu i to kilka godzin po sobie. Najpierw Śląsk ograł 3:1 KS Polkowice po bramkach Stevanovicia, Soboty oraz Diaza, by w kolejnym sparingu zremisować 1:1 ze Slezskym FC Opava po trafieniu Łukasza Gikiewicza. Opiekun klubu z Dolnego Śląska podsumował te spotkania jako udane, z zaznaczeniem woli walki swoich piłkarzy. – Widać było, że zawodnicy chcieli grać, a przy tym cieszymy się, że nikt nie odniósł kontuzji. Stevanović pokazuje nie lada ambicję, a jego wzmocnienie może się odbić na naszej formie jedynie pozytywnie. Ma spore szanse, by u nas zaistnieć. Czekamy na wyjazd na Cypr – zakończył trener.
Cypr, który miał być głównym punktem programu przygotowań do rundy wiosennej, czekał na graczy ze Stadionu Miejskiego już od 29 stycznia. Dwa dni później zaplanowano pierwszy sparing, a Śląsk mierzył się z Mordowiją Sarańsk. Przyjezdni z Rosji musieli uznać wyższość Polaków po rezultacie 2:1 na korzyść zawodników z Wrocławia. Po meczu głos zabrał Kelemen, który przyznał, że pomimo zwycięstwa lider ekstraklasy pokaże jeszcze w trakcie zgrupowania, na co go stać. – To był dobry mecz w naszym wykonaniu, ale jestem przekonany, że podczas zgrupowania na Cyprze rozegramy jeszcze lepsze sparingi.
Wypowiedział się także Madej, tłumacząc, jak mocnym rywalem okazali się Rosjanie. – Mordowija, choć gra w pierwszej lidze, okazała się naprawdę wymagającym rywalem. Nie było łatwo grać przeciwko takiemu zespołowi. Mimo to strzeliliśmy dwa gole, a także stworzyliśmy sobie kilka niezłych okazji bramkowych. Z kolei w obronie popełniliśmy kilka błędów, z których jeden kosztował nas utratę bramki. Trzeba jednak pamiętać, że to dopiero pierwszy sparing na tym obozie i z czasem na pewno będzie coraz lepiej.

Jedno z poważniejszych wyzwań w trakcie cypryjskich przygotowań miało dopiero nadejść, ponieważ Śląsk rozpędzał się przed spotkaniem z mistrzami Rumunii, a jednocześnie uczestnikiem tej edycji Ligi Mistrzów – Otelulem Galati. Dużo walki, zdobyte prowadzenie, a nawet lekka przewaga Polaków i rezultat 1:1 po bramce Cetnarskiego – tak najogólniej opisać można to spotkanie. Strzelec jedynego gola dla graczy z Wrocławia przyznał po meczu, że jego zespół zasłużył na zwycięstwo. – Moim zdaniem byliśmy drużyną lepszą. Nie jest to zresztą tylko moja opinia, ale i pozostałych zawodników Śląska, z którymi na gorąco rozmawiałem po końcowym gwizdku. Przeważaliśmy nad Otelulem zarówno pod względem wyszkolenia technicznego, jak i organizacji gry. Szkoda tej straconej bramki, a właściwie sposobu, w jaki to się stało. Rywale wyrównali bowiem po dwóch naszych niefortunnych upadkach w polu karnym, na dodatek w momencie, gdy nic nie wskazywało na to, że tego gola stracimy. Cieszy nas to, że potrafiliśmy zagrać jak równy z równym z zespołem, który w tym sezonie grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów z takimi tuzami jak Manchester United.
Znacznie gorzej zakończył się mecz przeciwko FK Teplice. Drużyna ta pokazała klasę ekipie Lenczyka, pokonując Śląsk bardzo pewnie 3:1. Wynik otworzył Celeban, który nawet w sparingach błyszczy formą strzelecką, a cały zespół pomimo przewagi w dość kuriozalny sposób stracił trzy bramki i musiał uznać wyższość Czechów. Ćwielong po meczu przyznał, że gra nie układała się tak dobrze jak w meczu z Rumunami, mimo że Śląsk potrafił stworzyć sobie dogodne sytuacje. – Czesi byli bardziej agresywni niż nasi poprzedni rywale z Rumunii. Z tego powodu skonstruowanie akcji nie było proste, choć mimo to stworzyliśmy sobie kilka niezłych sytuacji, po których powinny paść bramki. Na murawie, na której dzisiaj graliśmy, trudno nam było w pełni pokazać to, co ćwiczymy od pewnego czasu, czyli utrzymywanie się przy piłce i atak pozycyjny.
Po meczu z zespołem mającym za sobą grę w tegorocznej Lidze Mistrzów przyszedł czas na kolejnego uczestnika tych elitarnych rozgrywek, Viktorię Pilzno, która nadal liczy się w walce o Ligę Europy. Mecz rozpoczął się lepiej dla polskiego klubu, który już w pierwszej akcji dzięki bramce Diaza objął prowadzenie. Mądry, rozważny futbol prezentowany przez obydwie ekipy spowodował, że w tym meczu doczekaliśmy się jeszcze ledwie jednej bramki – niestety ze strony Czechów. Na kwadrans przed końcem do wyrównania doprowadził Hora, a rezultat brzmiał 1:1. Pamiętając starcie sprzed roku, trener Viktorii zapewnił, że Śląsk idzie w dobrym kierunku. – Dobrze pamiętam nasz mecz sprzed roku, który wygraliśmy 3:2. Od tamtego czasu Śląsk zrobił krok do przodu i jest na pewno lepszą drużyną. Cieszę się, że mogliśmy dzisiaj zagrać z tak wymagającym rywalem. Obie drużyny pokazały klasowy futbol. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Wynik remisowy uważam za sprawiedliwy, a Śląskowi życzę powodzenia w walce o tytuł mistrza Polski.
Kuriozalnie i przed czasem zakończyła się natomiast rywalizacja ze Slobodą Sevojno. Przy stanie 1:1 i ogromnej przewadze Śląska jeden z graczy serbskiego zespołu obejrzał w 86. minucie czerwoną kartkę. Niepocieszeni ewidentnie tym faktem reprezentanci Superligi wdali się w dyskusje z sędzią, a nawet szarpaninę. Kolejny piłkarz rywala decyzją arbitra zszedł z boiska przed czasem, a razem z nim solidarnie pozostali gracze Slobody. Strzelec bramki dla Śląska, Waldemar Sobota, nie krył zdziwienia po zakończonym przed czasem pojedynkiem. – Rozegraliśmy bardzo przyzwoite spotkanie. Szkoda tylko że ten mecz nie trwał pełnych 90 minut, gdyż nasz przeciwnik postanowił zejść z boiska na kilka minut przed końcowym gwizdkiem. Choć był to tylko sparing, to wygrana bardzo by nam się przydała, bo na tym etapie przygotowań odpowiednio wysokie morale to ważna sprawa. Przy bramce dostałem bardzo dobre podanie z głębi pola od Tadka Sochy, minąłem biegnącego do mnie jednego ze stoperów i uderzyłem pod poprzeczkę, choć widziałem też dobrze ustawionego Johana Voskampa. Na szczęście piłka wpadła po moim strzale.

Przedostatnie spotkanie kontrolne to kanonada wrocławian, których ofiarą padł ósmy zespół koreańskiej ekstraklasy. Liderzy ekstraklasowych boisk pokonali FC Gyeongnam aż 5:1, a bramki zdobywali Mila, Elsner, Stevanović, dwa trafienia zaliczył także Cetnarski. Co ciekawe, do przerwy utrzymywał się wynik remisowy, a dopiero w ostatnim kwadransie podopieczni Oresta Lenczyka zdobyli aż trzy bramki. Kaźmierczak po meczu zwrócił uwagę na dużą, ale też zdrową rywalizację w drużynie, co powinno zostać odzwierciedlone w rundzie wiosennej. – Zwycięstwo na pewno cieszy. Graliśmy konsekwentnie, staraliśmy się popełniać jak najmniej błędów. Każdy z nas dał z siebie wszystko – zarówno te osoby, które grały od pierwszej minuty, jak i zmiennicy, którzy pojawili się na boisku po przerwie. To wyraźny sygnał, że trener może liczyć na wszystkich piłkarzy. Potwierdzamy, że mamy szeroką i wyrównaną kadrę, w której jest duża rywalizacja. Dzięki temu zrobiliśmy ogromne postępy i nadal idziemy w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że nasza forma z Cypru przełoży się na ligę.
Ostatni mecz okresu przygotowawczego był okazją dla zawodników, którzy w poprzednich sparingach nie grali zbyt wiele, na przekonanie trenera do swojej osoby. Na zakończenie cypryjskiego obozu Śląsk zremisował bezbramkowo z chińskim Changchun Yatai, a zawodnicy podkreślali, że priorytetem w tym spotkaniu była praca nad kondycją. Krzysztof Wołczek, który zaliczył 90 minut w tym starciu, zapewnił, że Śląsk w jego odczuciu zaprezentował się przyzwoicie. – Przed meczem trener podkreślał, że najważniejsze będzie dobre wybieganie się, i tak też się stało. Większość z nas rozegrała pełne 90 minut, a na tydzień przed startem ligi to bardzo ważne. Moim zdaniem jak na panujące dzisiaj warunki zaprezentowaliśmy się pozytywnie. Nie straciliśmy bramki, chyba po raz pierwszy w tym okresie przygotowawczym. Próbowaliśmy takiego sposobu grania, jaki od dłuższego czasu ćwiczymy podczas treningów.
Lider tabeli rozegrał w sumie dziesięć spotkań sparingowych w trakcie dwóch zgrupowań, z czego w trzech triumfował, przegrał tylko jedno i zanotował pięć remisów. Ostatni ze wspominanych meczów nie został rozegrany do końca. Okienko transferowe wrocławianie przepracowali równie sumiennie – do kadry dołączyło dwóch wartościowych piłkarzy, którzy według trenera Lenczyka mają świadczyć w najbliższym czasie o sile lidera ekstraklasy.
Na sparingach chłopaki popisali się dobrą klasą i
miejmy nadzieję, że tak samo będzie w rundzie
wiosennej, trzymamy kciuki za Ślązaków:)