W drugim niedzielnym meczu 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław na własnym boisku podejmie Polonię Warszawa. Mecz zapowiada się bardzo interesująco. Piłkarze Stanislava Levego nie stracili jeszcze punktów na własnym stadionie w tych rozgrywkach, natomiast drużyna Piotra Stokowca nie poniosła porażki w spotkaniu wyjazdowym.
Aktualny mistrz Polski na stracie rozgrywek gra w kratkę. Ma na swoim koncie trzy zwycięstwa, remis i dwie porażki. W ostatniej kolejce ligowej Śląsk doznał dotkliwej porażki w Zabrzu z Górnikiem 4:1. Jednak w meczach na własnym stadionie wrocławianie są niepokonani. W trzech meczach zdobyli dziewięć punktów, pozostawiając w pokonanym polu Koronę Kielce, Ruch Chorzów i PGE GKS Bełchatów i z dziesięcioma punktami zajmują 7. pozycję w TME.

Plamę po ostatniej porażce zmazać chce trener wrocławian, Stanislav Levy. – Nasz najbliższy przeciwnik to drużyna, która podobnie jak Górnik jest w dobrej formie. Jesteśmy skoncentrowani i maksymalnie przygotowywani, by naprawić ten nieudany występ i porażkę w Zabrzu.
Gospodarze w dzisiejszym spotkaniu wystąpią osłabieni brakiem kilku piłkarzy. Wciąż niepewny jest udział w tym meczu Cristiana Diaza i Johana Voskampa, natomiast Marcin Kowalczyk dopiero od kilku dni normalnie trenuje po niedawnym urazie mięśnia. – Mamy pewne problemy zdrowotne, a ostateczny kształt składu poznamy tuż przed meczem – przyznaje szkoleniowiec Śląska. W obronie Śląska zagra Tomasz Jodłowiec, który jeszcze w poprzednim sezonie reprezentował barwy stołecznej drużyny. – Jak pokonać Polonię Warszawa? Na pewno powinniśmy być zdyscyplinowani na boisku, szczególnie w obronie i musimy wierzyć w swoje możliwości – mówi obrońca Śląska.
Polonia Warszawa po dotychczasowych sześciu kolejkach zgromadziła 11 punktów i plasuje się na 6. pozycji. Punkt więcej i lokatę wyżej niż Śląsk Wrocław. Pomimo przedsezonowych zawirowań organizacyjnych i braku, mogłoby się wydawać, odpowiednich przygotowań do rozgrywek, „Czarne Koszule” prezentują się bardzo dobrze. Szczególną formą wyróżniają się Wszołek i Teodorczyk, którzy ciągnęli grę polonistów. W ostatniej kolejce piłkarze Polonii pewnie pokonali Widzew 3:1, ale w tygodniu przegrali w Lubinie z Zagłębiem i odpadli z rozgrywek o Puchar Polski.
– Chcieliśmy wygrać z Zagłębiem i nie zlekceważyliśmy rywala. Kto oglądał mecz, widział, że drużyna dążyła do zwycięstwa. W drugiej połowie było wiele ciekawych akcji, nie schodziliśmy praktycznie z połowy przeciwnika. To Zagłębie grało z kontry, a nie my. Atak pozycyjny wychodził nam całkiem dobrze, ale brakowało skuteczności. Nasza sportowa złość jest podrażniona i jedziemy znów na Dolny Śląsk, by odzyskać zgubione punkty – zapewnia opiekun Polonii, Piotr Stokowiec.












