W pierwszym meczu 35. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław pokonał na wyjeździe Jagiellonię Białystok 0:3 (0:2). Bramki dla Śląska zdobyli Dalibor Stevanović, Flavio Paixao i Dudu Paraiba.
Przed meczem na papierze oraz u bukmacherów faworytem spotkania byli gospodarze. Niestety dla kibiców z Białegostoku, a na szczęścia dla kibiców z Wrocławia, faworyt nie wygrał. Podopieczni trenera Pawłowskiego wygrali 0:3 i wydaje się, że miejsce dziewiąte – pierwsze w grupie spadkowej – na jakie awansowali dzięki dzisiejszej wygranej, zachowają do końca sezonu.

Pierwsza groźna akcja w meczu zakończyła się bramką dla Śląska Wrocław. 30 metrów od swojej bramki Quintana stracił piłkę na rzecz Stefanovica, który popędził w kierunku bramki rywala i mocnym strzałem w 13. minucie spotkania pokonał golkipera Jagielloni. Minutę później było już 0:2. Mila zagrał w pole karne do Marco Paixao, który naciskany przez dwóch obrońców odegrał futbolówkę do swojego brata Flavio, a ten na 10 metrze przyjął piłkę i miękką podcinką skierował ją do bramki. W 21. minucie groźną akcje stworzyli gospodarze. Maciej Gajos uderzył ze stojącej piłki spod linii bocznej, a ta groźnie zmierzała w światło bramki, lecz dobrą interwencją popisał się Kelemen. Dziesięć minut później Grzyb przypadkowo wszedł w posiadanie piłki, zrobił sobie miejsce i oddał groźny strzał. Na posterunku stał jednak Kelemen, który sparował futbolówkę na aut bramkowy. W 42. minucie zawodnicy Śląska popisali się bardzo ładną akacją, która niestety dla gości nie zakończyła się bramką. Mila zagrał wyśmienitą piłkę nad obrońcami do Marco Paixao, a ten złożył się do uderzenia z woleja, ale nie zmieścił futbolówki między słupkami.
Dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy groźną akcję stworzyli podopieczni Michała Probierza. Groźny strzał z ostrego kąta oddał Piątkowski, jednak piłka trafiła tylko w boczną siatkę. W 64. minucie zawodnicy Śląska zdobyli gola na 0:3. Dudu przejął piłkę 25 metrów od bramki i natychmiast uderzył piłkę po ziemi, a ta, odbijając się od słupka, wpadła do bramki Słowika. W 72. minucie Piątkowski otrzymał świetne prostopadłe podanie ze środka pola i oddał strzał z ostrego kąta z okolic linii pola karnego. Piłka minęła nieznacznie słupek, ale wydaje się, że lepszym wyborem byłoby podanie do dobrze ustawionego Quintany, który mógł więcej zdziałać. Dwie minuty później gospodarze znów wypracowali sobie groźną sytuację. Quintana zacentrował futbolówkę na piąty metr, piłkę w górę wybił Grodzicki, a gdy ta spadła, żaden z obrońców Śląska nie kwapił się do jej przejęcia, dlatego przejął ją Gajos, który natychmiast uderzył, ale wprost w Kelemena. W drugiej minucie doliczonego czasu bardzo ładny strzał z 18 metrów oddał Mila, jednak efektowną interwencją popisał się Słowik. Sytuacja byłego reprezentanta Polski była ostatnią groźną w tym meczu.











