Śląsk Wrocław na inaugurację T-Mobile Ekstraklasy pokonał Ruch Chorzów. Bohaterem wrocławskiego zespołu został Robert Pich, który najpierw szczęśliwie asystował przy bramce Sebastiana Mili, a później pięknym strzałem ustalił wynik spotkania.
Wysokie temperatury nie pozwoliły piłkarzom na mecz w szybkim tempie. Pierwsze minuty były gorące zarówno pod bramką gospodarzy, jak i gości. Najpierw atmosferę, już w 2. minucie, podgrzał sędzia Borski, który nie odgwizdał rzutu karnego po faulu Pawelca na Kuświku. Piłka po tym przewinieniu trafiła jeszcze pod nogi Babiarza, który technicznym strzałem próbował przelobować Pawłowskiego, lecz futbolówka zatrzymała się tylko na poprzeczce. Chwilę później, po drugiej stronie boiska, szczęście znowu dopisało gospodarzom. Robert Pich zdecydował się na uderzenie z lewej nogi i normalnie nazwalibyśmy je kiksem. Jednak tego nie zrobimy,bo strzał zamienił się w podanie, które zostało odnotowane jako asysta po trafieniu Mili z bliskiej odległości. Mało licznie zgromadzeni kibice (strasznie) nie nudzili się na trybunach, bo gra była dość otwarta. Ruch miał swoje okazje do wyrównania, szczególnie Gigołajew, a Śląsk za sprawą Picha, kapitana Flavio Paixao i Mili dążył do podwyższenia wyniku.
Flavio Paixao to nie ta sama klasa co Marco i dlatego na początku drugich 45 minut nie mieliśmy zmiany wyniku. Temperatura powietrza spadała, ale gra nie była wcale szybsza. Śląsk wyprowadzał kontry, a Ruch bił głową w mur. Należy odnotować powrót Piotra Celebana do drużyny z Wrocławia, który wszedł za Milę na ostatnie 25 minut. Zawodnik, który świętował z klubem ze stolicy Dolnego Śląska mistrzostwo i wicemistrzostwo został entuzjastycznie przyjęty przez kibiców. W 79. minucie łatwą stratę w środku pola zaliczył Starzyński, co pozwoliło Śląskowi na przeprowadzenie kolejnej, tym razem zabójczej kontry. Została on zwieńczona ładnym technicznym strzałem Roberta Picha, który przyniósł podwyższenie prowadzenia i ustalił wynik spotkania.
Tadeusz Pawłowski, trener Śląska, nie miał łatwego zadania, jakim było załatanie dziur w składzie po licznych ubytkach. Jednak to, co pokazali dzisiaj Mila, Paixao czy Pich może napawać optymizmem kibiców z Wrocławia, a powrót Celebana na pewno pozytywnie wpłynie na linię defensywną tego klubu. Ruch na wytłumaczenie swojej porażki może mieć zmęczenie po meczu z Vaduz. Niedobrą informacją dla „Niebieskich” jest to, że rewanż w LE przyjdzie szybko, a później znowu liga. Jan Kocian musi sobie jednak poradzić z tym problemem…











