Pojedynek dwóch sąsiadów z tabeli ligowej zakończył się bezbramkowym remisem. Rezultat nie jest jednak wynikiem pasywności w grze ofensywnej obu drużyn, ale dobrej dyspozycji bramkarzy.
Polonia Bytom i Śląsk Wrocław przystąpili do gry w swoim pierwszym tegorocznym meczu w Ekstraklasie jako sąsiedzi z ligowej tabeli. Cele obu zespołów są jednak zgoła inne. Podopieczni Jurija Szatałowa marzą o tym, by jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie w lidze, a potem na spokojnie zmierzać ku końcówce sezonu. O wiele większa presja jest wywierana na zespół prowadzony przez Ryszarda Tarasiewicza. Śląsk nie spisywał się najlepiej w czasie rundy jesiennej i zakończył rok 2009 ze stratą dziewięciu punktów do miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach, które marzy się zarządowi klubu i jego fanom.
Bytomianie chcieli szybko dać powody do radości swoim kibicom. Od pierwszych minut nacierali na gości, jednak obrońcy Śląska zachowywali czujność i nie pozwolili, by ich kolega w bramce – debiutujący Martin Kelemen – zmuszony był do interweniowania. Wrocławianie rozpoczęli zachowawczo, ale to oni oddali pierwszy celny strzał w tym spotkaniu. W 12. minucie Dariusz Sztylka uderzył najmocniej jak mógł, ale znakomicie w tej sytuacji spisał się Wojciech Skaba, który w rundzie jesiennej był jednym z najlepszych zawodników Polonii. Niestety, pierwszy kwadrans nie było zwiastunem lepszej gry w kolejnych minutach meczu. Do końca pierwszej połowy nie oglądaliśmy żadnej interesującej sytuacji, która mogła zakończyć się bramką. Wszystko wskazywało na to, że spotkanie Polonii ze Śląskiem będzie kolejnym na inaugurację zmagań ligowych, które zawiedzie oczekiwania kibiców. Na szczęście do rozegrania była jeszcze jedna połowa, a piłkarze mieli w przerwie okazję do wysłuchania kilku cierpkich słów ze strony trenerów, mających zmotywować ich do lepszej gry.
Bramkarze obu drużyn nie mieli zbyt dużo pracy w pierwszej połowie, ale już w drugiej musieli zachować koncentrację, gdyż mecz zaczął obfitować w wiele ciekawych sytuacji. Od mocnego uderzenia zaczęli w 49. minucie bytomianie, ale pojedynek z Kelemenem przegrał Jacek Kuranty. Chwilę później vis a vis Czecha, Wojciech Skaba, okazał się równie skuteczny przy swoich interwencjach – najpierw wybronił uderzenie Piotra Ćwielonga, a potem poradził sobie ze strzałem Dariusza Sztylki. Żaden z golkiperów nie chciał ustąpić. W 70. minucie niewygodną do obrony piłkę adresował w stronę bramki Tomasz Nowak, ale Marian Kelemen nie dał się zaskoczyć. Tempo gry było bardzo szybkie, nikt na trybunach nie mógł uwierzyć w to, że na boisku są niemal te same drużyny, które prezentowały mierną piłkę w pierwszej połowie. W efekcie zaostrzyła nam się też gra, szczególnie ostre wejścia były dziełem Sebastiana Dudka, który został pod koniec meczu ukarany czerwoną kartką.
Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem, ale szczególnie w drugiej połowie na poziom gry nie można było narzekać.










