Po pierwszej połowie, na którą należy opuścić kurtynę, trudno było przypuszczać, że Śląsk będzie w stanie tak przekonująco pokonać swoich rywali. W drugiej połowie gospodarze wzięli się jednak do gry i wypunktowali zespół Podbeskidzia, aplikując mu aż cztery gole.

Pierwsza połowa była żenującym widowiskiem. Poza sytuacją w 5. minucie Paixao, który będąc oko w oko z Zajacem, fatalnie się pogubił, przyjmując piłkę, czy akcją Mariusza Pawelca, który w 11. minucie był bliski strzelenia przepięknej bramki samobójczej, na boisku nie działo się prawie nic. Obie ekipy miały duże problemy z dostaniem się pod pole karne rywali i stworzeniem tam groźnej akcji. Dopiero w 22. minucie potężne, acz niecelne uderzenie oddał Hołota. W 25. minucie z rzutu wolnego próbował Dudu. Zawodnik Śląska trafił w mur, a piłka poleciała prosto pod nogi Sylwestra Patejuka. Napastnik gospodarzy z pierwszej piłki oddał piekielnie mocne uderzenie, jednak Richard Zajac stanął na wysokości zadania i obronił swój zespół przed stratą bramki. Z przewagi wrocławian nic nie wynikało, dlatego przez większą część czasu gry z boiska wiało nudą. Nawet jeśli piłkarze Podbeskidzia wchodzili z piłką na pole karne gospodarzy, to z łatwością dawali ją sobie odebrać. Piłkarze Śląska zaś grali na stojąco, schematycznie, powoli i niedokładnie, a jakiekolwiek strzały gospodarzy pewnie wychwytywał Zajac. Brak Sebastiana Mili to dla zespołu Stanislava Levy’ego strata nie do nadrobienia. Najlepszym elementem pierwszych 45 minut był kończący je gwizdek sędziego…
Nie wiadomo, co Stanislav Levy powiedział swoim piłkarzom w przerwie meczu, ale musiało być to niezwykle przekonujące. Piłkarze Śląska od początku drugiej połowy wzięli się ostro do roboty i na efekty nie trzeba było długo czekać – już w 55. minucie świetne dośrodkowanie Dudu Paraiby wykorzystał Sebino Plaku, który tylko sobie znanym sposobem wcisnął głowę między dwóch stoperów gości i trafił do bramki. Śląsk w końcu wyszedł na prowadzenie!

Gospodarze starali się pójść za ciosem, już chwilę po zdobyciu gola swojego szczęścia znów próbował Plaku. Strzał z dystansu Albańczyka trafił jednak prosto do rąk Zajaca. Wrocławianie w 60. minucie po rzucie rożnym dla Podbeskidzia wyprowadzili groźną kontrę, jednak obrońcy gości zdążyli wybić dośrodkowanie Paixao lecące wprost na głowę Plaku. Dwie minuty później portugalski napastnik Śląska zdobył swoją 15. bramkę w 21. występie dla klubu z Wrocławia, wykorzystując fatalne ustawienie obrońców „Górali” i fenomenalną wrzutkę Paraiby. W 62. minucie było 2:0!












