Piłka nożna nie zawsze jest sprawiedliwa. Wiadomo to nie od dziś. We wtorkowy wieczór boleśnie przekonała się o tym FC Barcelona, przegrywając z Bayernem Monachium 0:2. Wynik ten nie do końca oddaje to, co działo się na boisku. Długimi momentami to Hiszpanie byli stroną przeważającą, lecz byli także wyjątkowo nieskuteczni. W przypadku monachijczyków zadecydowała pazerność – gdy poczuli krew, nie wypuścili swojej ofiary, lecz szybko ją dobili.
Sytuacja w grupie C tym samym bardzo szybko się wykrystalizowała – w dodatku bez niespodziewanych rezultatów. Dwumecz Barcelony z Interem Mediolan będzie decydujący o tym, która z tych drużyn przejdzie do fazy play-off, a która będzie musiała zadowolić się dalszą rundą Ligi Europy.
Nieudany powrót Roberta Lewandowskiego
Najwięcej w kontekście tego meczu mówiło się – co w ogóle nie może dziwić – o wyjątkowo szybkim powrocie Roberta Lewandowskiego na Allianz Arena. Kibice zgromadzeni na monachijskim stadionie z pewnością potrzebowali kilku chwil, aby przyzwyczaić się do widoku kapitana reprezentacji Polski w koszulce innej niż czerwona. Dla wszystkich stron było to sentymentalne wydarzenie. – Sadio Mané od wielu dni mówi mi, żebym nie podał czasem do „Lewego”! (śmiech) A na poważnie, to od nas wszystkich zależy, aby nie pozwolić mu wejść do gry. Postaramy się tego uniknąć – mówił przed tym spotkaniem Thomas Müller.
Sam Lewandowski także nie krył szacunku, jakim darzy swój dawny klub. Podczas rozgrzewki pozdrawiał kibiców, a w szatni przed wyjściem na boisko przywitał się ze wszystkimi zawodnikami Bayernu. Samego meczu natomiast nie będzie wspominać dobrze. Z suchych statystyk: miał on 77% celnych podań, trzy na siedem wygranych pojedynków i aż 11 strat. Zanotował dwa strzały celne i dwa niecelne, został także trzykrotnie zablokowany.
Polski napastnik może pluć sobie w brodę szczególnie za sytuację z 18. minuty spotkania. Lewandowski otrzymał podanie sprzed pola karnego i mając przed sobą tylko Manuela Neuera, próbował wysuniętą nogą przelobować niemieckiego bramkarza. Strzał okazał się zbyt mocny i piłka przeleciała nad bramką. Kilka minut później spróbował swoich sił strzałem głową, lecz wówczas na posterunku był Neuer. W drugiej części spotkania Polak był natomiast praktycznie niewidoczny, a wszystko za sprawą Dayota Upamecano. Francuz rozegrał być może najlepsze spotkanie w barwach Bayernu, kompletnie neutralizując ofensywne walory Lewandowskiego.









