Udinese po bardzo słabej grze na Stadio Marc’Antonio Bentegodi bezbramkowo zremisowało z dużo lepiej dysponowanym dziś Chievo. Gospodarze spotkania mieli wiele okazji do zdobycia bramki, ale zawiodła ich skuteczność. Wystarczy tylko wspomnieć, że nie wykorzystali rzutu karnego.

W jednym z dwóch pierwszych spotkań 34. kolejki Serie A Udinese zawitało do Werony, gdzie mierzyło się z tamtejszym Chievo. Gospodarze o nic już tak właściwie nie walczą, bo trudno powiedzieć, czy mają jakieś szanse na europejskie puchary, a o ligowy byt martwić się już nie muszą. Udinese za to ma jasny cel. Liga Mistrzów wciąż dla przyjezdnych jest dostępna, stąd przede wszystkim muszą w tej kolejce wywieźć trzy punkty z Werony.
Już po czterech minutach gry wynik spotkania znakomitym strzałem z dystansu otworzyć mógł Bradley. Jednak strzał Amerykanina zatrzymał się na słupku bramki strzeżonej przez Handanovicia. Odpowiedzi ze strony gości próżno było szukać, za to przed kolejną szansą kilka minut później stanęli gracze z Werony. Tym razem strzału głową po rzucie rożnym próbował Dainelli, ale nie trafił nawet w światło bramki. Udinese bramkę zdobyć mogło w 12. minucie, ale tylko i wyłącznie przez błąd obrońcy Chievo. Mimo wszystko pomyłkę kolegi z zespołu naprawił Sorrentino. Trzeba przyznać, że w dzisiejszym spotkaniu poziom gry przyjezdnych z Udinese zdecydowanie rozczarowywał, przynajmniej po pół godzinie meczu… Dużo bardziej zacięcie do bramki dążyli gospodarze, ale skutecznie na ich drodze stawali obrońcy „Zebrette”.

W 32. minucie w końcu groźną akcję wykreowali sobie goście. Nastąpiło spore zamieszanie w polu karnym Sorrentino, ale w końcowej fazie akcji przewinienie odgwizdał arbiter spotkania. Kilka minut później świetną akcją zrewanżowało się Chievo, a konkretnie Paloschi. Włoch minął już całą linię obrony, ale oddał fatalny strzał. Nie upłynęła minuta, a gospodarze stworzyli sobie kolejne dwie świetne okazje. Najpierw strzelał Bradley, ale wprost w bramkarza, a następnie Handanović już z trudem wyciągnął strzał Cruzado. Na dwie minuty przed końcem po składnej akcji Bradleya z Thereau piłkarze z Werony w końcu dostali swoje. Francuz został sfaulowany w polu karnym przez Handanovicia, przez co sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł sam pokrzywdzony i… no właśnie, nadal 0:0, bo w świetny sposób zrehabilitował się bramkarz Udinese.











