Juventus był dziś w niezłej dyspozycji, ale nie przekładała się ona na bramki. Palermo skrzętnie wykorzystało wszystkie błędy gospodarzy i wygrało 2:0 ze „Starą Damą”.
Mecz Juventusu z Palermo zapowiadano jako hit kolejki przynajmniej z dwóch powodów: przed tą serią spotkań oba zespoły dzielił od siebie raptem jeden punkt. Juventus miał bronić czwartej pozycji – gwarantującej start w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów – o którą walkę toczy przynajmniej pięć zespołów, m.in. Palermo. Klub z Turynu przystąpił do tego meczu w dobrych humorach, gdyż w czwartek awansował kosztem Ajaksu do 1/8 finału Ligi Europejskiej. Nastroje w stolicy Piemontu popsuła nieco wiadomość o kontuzji Gianluigiego Buffona, który będzie pauzował przez najbliższy miesiąc.

Juventus od pierwszej minuty zyskał przewagę i niemalże nie dopuszczał do głosu podopiecznych Delio Rossiego. W grze turyńczyków widoczna była płynność, wreszcie Diego przypominał tego zawodnika, który błyszczał w Bundeslidze: imponował przeglądem pola i spokojem w rozegraniu. W tym wszystkim brakowało jednak decyzji o uderzeniu w kierunku bramki, które mogło zaskoczyć bramkarza przyjezdnych. Piłka nie przeszkadzała w zupełności graczom „Starej Damy”, ale niewiele z tego wynikało. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze dopiero w 24. minucie, gdy po dośrodkowaniu Chielliniego głową strzelał Trezeguet, ale piłka minęła bramkę Palermo. Juventus dominował do końca pierwszej części gry i wydawało się, że gol dla turyńczyków jest jedynie kwestią czasu.
W drugiej połowie sprawnie funkcjonująca maszyna, do której porównać można było Juventus sprzed przerwy, jakby się zacięła. Do głosu zaczęło dochodzić Palermo. Zawodnicy gości w przeciwieństwie do swoich rywali, szansę na zwycięstwo upatrywali w niesygnalizowanych strzałach z dystansu. Do takiej metody uciekł się Fabrizio Miccoli, który swoim uderzeniem, niemal w samo okienko, kompletnie zaskoczył Aleksa Manningera. Juventus odpowiedział chwilę później, w 63. minucie – Fabio Cannavaro trafił do siatki, ale sędzia uznał, że piłka w momencie strzału otarła się o zawodnika będącego w tym momencie na spalonym. Jak się okazało – była to błędna decyzja. Gospodarze wiedzieli, że jeśli sędzia nie odgwizduje prawidłowo zdobytego gola, to ciężko o komplet oczek. Ta kontrowersyjna sytuacja kompletnie wytrąciła z rytmu Juventus. Wykorzystali to w 81. minucie goście, a konkretnie wprowadzony chwilę wcześniej Igor Budan. Po raz kolejny Alex Manninger potwierdził, że nie potrafi godnie zastąpić Gianlugiego Buffona, gdyż druga bramka w dużej mierze obciąża jego konto. Palermo dowiozło korzystny wynik do końca i dzięki zwycięstwu zepchnęło Juventus z czwartej pozycji.











