W spotkaniu inaugurującym 24. kolejkę ekstraklasy Ruch Chorzów pokonał Widzew Łódź 2:1. „Niebiescy” mogli to spotkanie wygrać wyżej, ale nie wykorzystali swoich sytuacji.
W 2. minucie celnie, ale zbyt lekko uderzył z dystansu Mariusz Rybicki. Michał Buchalik pewnie złapał piłkę. Chwilę później Eduards Visnakovs ruszył do prostopadłego podania, ale podjął złą decyzję, próbując odgrywać do tyłu do Stępińskiego. Skutek? Prosta strata. Spotkanie było dość wyrównane, akcja przenosiła się spod jednej połowy pod drugą. Wreszcie w 28. minucie doczekaliśmy się stuprocentowej sytuacji. Ruch powinien prowadzić! Maciej Jankowski dostał podanie za plecy obrońców od Starzyńskiego, bardzo dobrze opanował piłkę, ale przy próbie lobowania Wolańskiego uderzył za nisko i bramkarz Widzewa obronił.

Dwie minuty później rzut karny dla Ruchu! Wychodzący z bramki Patryk Wolański sfaulował Kowalskiego. Ewidentne przewinienie i sędzia słusznie wskazał na „wapno”. Jedenastkę pewnie egzekwował Starzyński i „Niebiescy” wyszli na prowadzenie. Po strzelonej bramce chorzowianie nie forsowali tempa. Goście mieli kłopot z wyprowadzeniem jakiejś groźnej akcji. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie.
Po przerwie szybko podwyższyli „Niebiescy”. W 50. minucie z prawego skrzydła dośrodkował Maciej Jankowski, a Grzegorz Kuświk uprzedził źle interweniującego Nowaka i strzałem głową w kierunku dalszego słupka nie dał szans Wolańskiemu. W 71. minucie, za próbę wymuszenia rzutu karnego, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Jakub Kowalski! Goście, mimo prowadzenia, kończyli mecz w dziesiątkę.
Widzew nie wyglądał na zespół, który byłby w stanie odrobić dwubramkową stratę. Chorzowianie kontrolowali sytuację. Aż do…80. minuty. Ku zaskoczeniu wszystkich mieliśmy 2:1! W pozornie niegroźnej akcji o piłkę ambitnie powalczył Veljko Batrović, który podał spod końcowej linii do Cetnarskiego, a ten dopełnił formalności z ostrego kąta. Zapowiadały się wielkie emocje w ostatnich minutach. I tak też było. Widzew rzucił się do ataku. Mogliśmy zaobserwować wiele dośrodkowań w pole karne. Nic z nich jednak nie wynikło i to chorzowianie zainkasowali trzy punkty.











