Legia Warszawa uległa wczoraj na własnym stadionie drużynie GKS-u Bełchatów 0:2. Po spotkaniu wypowiedzieli się piłkarze oraz trenerzy.
Bohater spotkania, Marcin Żewłakow, jest bardzo zadowolony ze swojego wyniku bramkowego. – Cieszę się, że dzisiaj strzeliłem dwa gole, muszę jednocześnie pochwalić Tomka Wróbla, który znakomicie dośrodkowywał. Nie mogłem zmarnować tego „prezentu”. Przy obu bramkach nie miałem łatwego zadania, ponieważ musiałem znaleźć lukę. Nie spodziewałem się, że po pierwszej połowie będziemy prowadzili przy Łazienkowskiej 2:0. Cieszy mnie to zwycięstwo i triumfalny powrót do Warszawy. Kluczem do sukcesu była nasza taktyka – mecz rozpoczęliśmy cofnięci i czekaliśmy na błąd w obronie. Przed przerwą zdobyliśmy drugiego gola. Mieliśmy komfort i mogliśmy spokojnie oczekiwać na kolejne akcje z korzystnym rezultatem w zanadrzu. Stworzyliśmy jeszcze kilka sytuacji, ale zabrakło skuteczności. Dzisiaj zdobyliśmy stadion Legii, ale sądzę, że jeszcze niejeden zespół zje tutaj swoje zęby. Na pochwały zasługuje publiczność. Atmosfera na takim stadionie przypomina tę z Ligi Mistrzów – powiedział doświadczony napastnik bełchatowian.

Kapitan „Wojskowych”, Ivica Vrdoljak, jest zawiedziony wynikiem, lecz zwrócił uwagę na fantastyczną postawę kibiców. – Atakowaliśmy przez cały mecz. Szybko stracona bramka sprawiła, że musieliśmy odrabiać straty. Robiliśmy wszystko, żeby strzelić gola, którym nawiązalibyśmy kontakt z Bełchatowem. Niestety nie udało nam się to, a przeciwnicy wykorzystali naszą nieporadność i po raz drugi trafili do naszej siatki. Od momentu straty bramki postawiliśmy wszystko na jedną kartę, lecz nie mieliśmy szczęścia. Mam nadzieję, że po przerwie na meczach reprezentacyjnych zobaczymy taką Legię, jaką wszyscy chcieliby oglądać. Postaramy się wykorzystać ten czas na przygotowanie się do kolejnych spotkań. Nasi kibice byli dziś najlepszym zawodnikiem Legii – to, co robili i podczas tego meczu, i z Cracovią, było piękne – powiedział Chorwat.
Szkoleniowiec Legionistów, Maciej Skorża, skrytykował grę swojego zespołu. – Dzisiaj trudno było dopatrzyć się w nas drużyny z poprzedniego meczu. Ja nie poznawałem swoich zawodników. Sytuacja, po której straciliśmy bramkę, to powrót starych koszmarów. To przerażające, jak łatwo było strzelić nam gola. Po stracie bramki zgubiliśmy też koncepcję gry. Graliśmy bez pomysłu i chaotycznie. Próbowałem zmienić styl na grę dwoma napastnikami, ale na niewiele się to zdało. W drugiej połowie opanowaliśmy grę na boisku, ale brakowało klarownych sytuacji pod bramką przeciwnika – rzekł były trener Wisły Kraków.










