Skok na kasę? Superliga. Wymysł najbogatszych, który zabije futbol


Bogaci oddzielają się grubą kreską od biedaków 

19 kwietnia 2021 Skok na kasę? Superliga. Wymysł najbogatszych, który zabije futbol

Stało się! Bardzo późnym wieczorem, gdy większość Europejczyków smacznie spała, największe kluby na świecie ogłosiły powstanie Superligi. Rewolucja w międzynarodowych rozgrywkach. Co to dokładnie oznacza? Czy UEFA i FIFA skutecznie zablokują pomysł najbogatszych? I jak to ma w ogóle wyglądać?


Udostępnij na Udostępnij na

Piłka nożna to nie jest już ten sam sport co jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Światem rządzi pieniądz i nie inaczej jest ze światem futbolu. Nie ma tu wyjątku. A ci, którzy myślą inaczej, są w dużym błędzie. Największe kluby na świecie już dawno zepchnęły piłkę na drugi plan. Stały się bezdusznymi korporacjami, ukierunkowanymi tylko na osiąganie coraz większych zysków. 

Czy to dobrze? Na pewno nie można mieć im tego za złe. Każdy człowiek, przedsiębiorstwo chce zarabiać jak najwięcej tylko się da. Wyciskać cytryny. Bogaci chcą być jeszcze bogatsi. To naturalne. Z drugiej jednak strony futbol był – bo już raczej przestaje być – sportem dla plebejuszy. Prosty sport dla prostych ludzi. Miliony ludzi uwielbiało romantyczne historie małych zespołów, które skazywane przez wszystkich na porażkę stawiały opór gigantom. Ale to se ne vrati. 

Superliga wydaje się więc naturalną drogą. Najbardziej wpływowe i rozpoznawalne drużyny na świecie założyły własną grupę i nie mają zamiaru dzielić się tortem z biedakami. Jest to krok do monopolizacji rynku praw telewizyjnych. Obecnie rozwarstwienie finansowe pomiędzy nimi a tymi mniej znaczącymi klubami jest już spore, a taka Superliga jeszcze bardziej to uwypukli. To będzie przepaść. 

Rewolucja po piłkarsku

To nie będzie ewolucja w międzynarodowych rozgrywkach, to będzie REWOLUCJA! O zamiarach utworzenia takiej ligi pisało się już od dobrych kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu miesięcy. Wszyscy się tego spodziewali, ale mimo to wszyscy są teraz zaskoczeni. Prezesi klubów podjęli decyzję, od której nie ma już odwrotu. Jedno jest pewne, nie będzie miękkiej gry. Wszak chodzi tu przecież o miliardy euro, a konkretniej jakieś dziesięć miliardów.

Jakie drużyny przystąpiły do rebelii? Bo tak jest to określane w mediach. Lista na poniższym tweecie. 

Pierwszym prezesem Superligi ma zostać Florentino Perez, czyli obecny włodarz Realu Madryt. Do 12 wymienionych zespołów dołączyć mają trzy kolejne. W tym między innymi Bayern Monachium i PSG, które zdecydowały się poczekać i w tym momencie nie podejmować zbyt daleko idących decyzji. Pewnie to tylko kwestia czasu, kiedy zespoły te dołączą do nowego tworu. Zatem będzie 15 klubów założycielskich, które będą miały zapewnioną grę w każdym sezonie, a pozostałe pięć drużyn będzie zapraszane. O tym, kto dołączy w danym sezonie do rozgrywek, decydować będzie ranking. 

Utworzone zostaną dwie grupy po 10 zespołów. Będą rywalizować w systemie mecz i rewanż, a następnie te, które zajmą trzy pierwsze miejsca, znajdą się bezpośrednio w fazie pucharowej, kluby plasujące się na 4. i 5. lokacie zagrają zaś w barażach. Finał ma być rozgrywany na neutralnym terenie. Jeśli chodzi o terminy spotkań, to mają się one odbywać w środku tygodnia, tak jak dzisiejsza Liga Mistrzów. No właśnie, a co na to UEFA? 

Stanowczy sprzeciw

Powstanie Superligi to pocałunek śmierci dla rozgrywek prowadzonych pod egidą europejskiej federacji piłkarskiej. Nic więc dziwnego, że UEFA wraz ze związkami krajowymi, do których należą „zbuntowane” kluby, przeszły do ofensywy i zapowiedziały surowe restrykcje. Zaczynając od zmniejszenia wpływów z praw telewizyjnych w danych ligach, a kończąc nawet na wykluczeniu tych drużyn z pucharów. 

Wyrzucenie takich zespołów z Ligi Mistrzów czy Ligi Europy to swoisty pokaz siły i zarazem głupoty. Jeśli stanie się to faktem, to Superliga nabierze tylko na sile. Wydaje się więc, że UEFA stoi pod ścianą. To naprawdę patowa sytuacja. Dlaczego uważam, że pozbycie się Realu, Barcelony, obu Manchesterów, Chelsea, Liverpoolu czy Juventusu będzie strzałem w kolano, a może nawet w oba kolana? Głównie dlatego, że kibice przestaną oglądać najbardziej elitarne rozgrywki i z utęsknieniem będą czekać na nowe rozgrywki, które mają ruszyć już od sezonu 2022/2023. Taki ruch może popchnąć tylko fanów w ręce Superligi. 

Dokładnie to samo się stanie, gdy UEFA do spółki z poszczególnymi federacjami wyrzuci je z rodzimych rozgrywek. Weźmy na przykład taką ligę hiszpańską. W tym momencie nie jest już ona tak atrakcyjna dla przeciętnego widza, jak to chociażby było jeszcze kilka lat temu. A co będzie, gdy Real, Barcelona i Atletico przestaną w niej występować? Nikt poza Hiszpanami już tej ligi nie będzie śledzić. Bo kogo, z wyjątkiem prawdziwych  fanów, interesuje starcie Celty Vigo z Huescą? 

Batem na klubowych gigantów mają być jeszcze piłkarze, którym zabroni się gry w reprezentacji. Ale to jest idiotyzm. Bo co ci zawodnicy mają do powiedzenia? Czy ktoś w Szwajcarii myśli, że oni się zbuntują przeciwko swoim pracodawcom? Nie mogę tego pojąć. Przecież oni w tej całej sytuacji mają najmniej do powiedzenia i zaraz może okazać się, że najwięcej do stracenia. 

Doszliśmy do takiego momentu, kiedy to grupka bogatych zaszantażowała całą federację, wiedząc, że bez nich bajki o elitarnych rozgrywkach będzie można wrzucić do kosza. Zarówno UEFA, jak i FIFA muszą wyjść z tego z twarzą. Opracować plan, o ile jeszcze tego nie zrobiły. 

Czy kogoś obchodzą kibice?

W mediach społecznościowych w komentarzach pod tekstami o powstaniu Superligi przewija się bardzo dużo głosów sprzeciwu wobec tego, co wymyśliły najbogatsze i najbardziej wpływowe zespoły na świecie. Jednak czy ktoś przejmuje się opiniami fanów? Jasne, że nie. Kluby mają na to… wiadomo co. Bo koniec końców większość osób mimo mówienia o tym, jakie to jest złe i niszczące futbol, to i tak odpali sobie meczyk Superligi w środku tygodnia. 

Nie ukrywam, że zrobię podobnie. Nie jestem zwolennikiem tego, co właśnie stało się faktem, ale wolę obejrzeć mecz Barcelony z Chelsea niż Club Brugge z Ajaksem w Lidze Mistrzów. Myślę, że nie tylko ja, prawda? Kibice mogą się sprzeciwiać, ale prawda jest taka, że w tym wszystkim jesteśmy na samym szarym końcu tej hierarchii. Nikt za bardzo nie przejmuje się naszym zdaniem. Futbol nie ma już fanów, teraz są tylko konsumenci, którzy chcą nowej rozrywki.

Zatem Perez i inni dali ludziom chleb i igrzyska. Warto też zaznaczyć, że my patrzymy na to wszystko z perspektywy Europejczyka przywiązanego do tradycji. Kluby patrzą na to szerzej. Dostrzegły one, że rynek się zmienił, że Azjaci i Amerykanie zupełnie inaczej postrzegają sport, w tym piłkę nożną. Dla nich to czysta rozrywka, a dla ludzi mieszkających na Starym Kontynencie to coś więcej. Coś, co już niebawem może ostatecznie umrzeć. 

Komentarze
Marek Marciniak (gość) - 8 miesięcy temu

Swietny artykol , ja tez juz przestalem interesowac sie rozgrywkami , chciaz by ze wzgledu na oplaty ktore sie wprowadza aby obejrzec jakis ciekawy mecz , mam nadzieje ze taki opis pomoze cos w the sprawie komercjalizacji rozgrywek , I tak juz graja pray pustych trybunach , niech sie opamietaja both tak moze zostac na stale , pozdrawiam .

Odpowiedz
Gość (gość) - 8 miesięcy temu

Napiszę tutaj to co powiedziałem już dzisiaj mojemu przyjacielowi, który też twierdzi, że nie jest zwolennikiem Super Ligi, ale jeżeli powstanie to na pewno wykupi dostęp i będzie to oglądał. Jest to to hipokryzja w najczystszej formie. Można śmiało powiedzieć, że takie osoby nie są kibicami piłki nożnej, tylko pieniędzy.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze