Na papierze wszystko się zgadza. Bardzo dobre wyniki finansowe, wierna rzesza kibiców na pięknym obiekcie. Drużynę prowadzi jeden z najbardziej obiecujących trenerów przyszłości. A jednak czegoś ciągle łódzkim fanom brakuje. Wiemy chyba nawet czego, ale obawiamy się, że to, czego oczekują, tak szybko nie nastąpi. Zapraszamy na skarb kibica, w którym omówimy Widzew Łódź.
Czego wciąż mi brak, przecież wszystko mam. Obcy ludzie mówią, że tak zazdroszczą mi.
Początek refrenu piosenki Rysa na szkle Urszuli całkiem dobrze oddaje sytuację widzewiaków. Nie mają prawa narzekać na biedę (raporty finansowe święcą się w Excelu na zielono), karnety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, klub zajmuje stabilne 9. miejsce i ma u sterów Daniela Myśliwca, trenera nowej generacji, która dzisiaj zaczyna coraz mocniej rozpychać się w piłkarskim świecie. A jednak znów tak jak w tej piosence, jest jakaś nienazwana myśl, która rysą jest na szkle.
Kibice Widzewa powoli chyba pragnęliby czegoś więcej niż tylko stabilnego środka. Są głodni sukcesu na miarę końcówki XX wieku. Pytanie tylko, czy klub ma takie możliwości. Bo choć kasa się zgadza, to jednak kadra zespołu jest zbyt wąska, a i sam trener jakby nie był w stanie przeskoczyć pewnego poziomu. Kibice boją się, że ich ukochana drużyna sprzeciętnieje, tak jak kiedyś Pogoń Szczecin czy Zagłębie Lubin. Ale uczciwie patrząc na jego sytuację, tam na razie jest miejsce Widzewa.
Przygotowania
Widzew powrócił do treningów 3 stycznia, a kilka dni później udał się na 12 dni do Antalyi. W Turcji rozegrał cztery sparingi i na niedobór bramek nie można było narzekać. W meczu z ekstraklasowym rywalem przegrał 4:7, ale w ostatnim sparingu rozgromił Feronikeli Drenas aż 7:0. Choć wynik wygląda imponująco, to w tym miejscu należy zaznaczyć, iż była to drużyna z kosowskiej ekstraklasy, która zajmuje ostatnie miejsce w tabeli (sparing z CSKA Sofia został odwołany z powodu ulewy i trzeba było naprędce znaleźć rywala).
Oprócz tego widzewiacy zremisowali z Dynamem Kijów 1:1 oraz pokonali Duklę Pragę 2:1. Bardzo dobrze w sparingach wypadł Ivan Rondić, ale o nim będzie później przy transferach. Strzelecką skutecznością wykazali się również Hubert Sobol oraz Paweł Kwiatkowski (obaj trzy bramki).

Przyszedł Grek ze Słowacji, odeszli Klimek i Hajrizi. Lecz istotniejsze będzie: co dalej z Rondiciem?
Przy alei Piłsudskiego zbytniego ruchu w transferach nie było. Do zespołu dołączyło dwóch zawodników drugiego zespołu Widzewa: Leon Madej i Nikodem Stachowicz. Jedyny wart odnotowania transfer to zakontraktowanie Polydefkisa Volanakisa. 21-letni grecki obrońca dotychczas występował w słowackim MFK Zemplin Michalovce. Zastąpi on prawdopodobnie Kreshnika Hajriziego, który został wypożyczony do szwajcarskiego FC Sion do końca obecnego sezonu.












