Skra Częstochowa nie mogła ubiegłego roku zaliczyć do udanych. Bilans ligowy to pięć zwycięstw, 11 remisów i 16 porażek, co dało łącznie 26 punktów… na 32 spotkania. Wiosna była nieoczekiwanym włączeniem się do walki o utrzymanie po świetnym początku sezonu w roli beniaminka pierwszej ligi i choć mimo fatalnej serii udało się uniknąć klęski, jesień w dużej mierze stanowiła kontynuację słabej dyspozycji. I to sprawia, że zespół spod Jasnej Góry dzisiaj znajduje się w strefie spadkowej, a o ucieczkę od spadku tym razem może być bardzo trudno.
Wydawało się, że to będzie kolejna z solidnych, jak na możliwości małego klubu z „Lorety”, kampanii. Dokładnie w połowie rundy jesiennej częstochowska Skra utrzymywała się w górnej połowie tabeli. Wszystko runęło jednak z początkiem września i ostatnią wygraną w Rzeszowie z miejscową Resovią. Po tym czasie nadeszła seria ośmiu porażek… z bilansem bramek 2-18.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że po ŁKS-ie jesteśmy drużyną najczęściej wykonującą wysoki pressing. Przede wszystkim jednak musimy poprawić skuteczność tych pressingów. To, że wykonujemy je często, jasno pokazuje, że Skra nie tylko nisko broni i jest wycofana na swojej połowie – liczby wskazują na co innego. Mieliśmy świadomość, że w bieżącym sezonie przyjmujemy inny styl niż w poprzednich rozgrywkach. Jakub Dziółka dla strony klubowej
„Skierka” mogła jeszcze wyjść na powierzchnię i zachować twarz ostatnim meczem roku, pierwszym spotkaniem rundy rewanżowej z Ruchem Chorzów, ale po straconej bramce z rzutu karnego w ostatniej minucie meczu wywiozła z Bełchatowa tylko punkt. Strata do bezpiecznego miejsca jest żadna, ale aby zagwarantować sobie udział w rozgrywkach Fortuna 1. Ligi w sezonie 2023/2024, progres musi być zauważalny.
Przygotowania
Okres przygotowawczy ponownie oznaczał dobry moment na stopniowe wprowadzenie adeptów akademii w standardy pierwszej drużyny. Rezerwy, które zostały utworzone w zeszłym sezonie i które są złożone tylko z najmłodszych piłkarzy, od samego powołania stanowią czołowy zespół częstochowskiej okręgówki, a część młodzieży, która w kampanii 2021/2022 walczyła o awans do czwartej ligi, przebywa obecnie na wypożyczeniach w wyższych klasach rozgrywkowych. Tym razem na treningach pierwszoligowca pojawili się tacy wychowankowie jak Adam Matyja, Daniel Żakowski, Bartosz Warszakowski oraz Kamil Frukacz.
Ze znanych nam powodów infrastrukturalnych przez większość przerwy zimowej zajęcia odbywały się w różnych miejscach, od stadionu w Myszkowie przez podczęstochowskie wsie po obiekt czwartoligowej Victorii Częstochowa, a sześć z siedmiu meczów kontrolnych było wyjazdowymi dla zawodników siedemnastej drużyny drugiego szczebla. Przez dwa miesiące w ekipie zdołano przetestować kilku zawodników, z części zrezygnowano, a część przekonała sztab, podpisując tym samym umowy.












