Dortmundczycy zawodzą na krajowym podwórku. Areny międzynarodowej również nie podbili, a mimo to zarówno kibice Borussii, jak i sympatycy Bundesligi nadal zaliczają tę ekipę do grona faworytów do tytułu mistrza kraju. W ostatnim czasie w klubie doszło do małej rewolucji.
W drużynie ośmiokrotnego mistrza Niemiec pojawiły się nowe twarze. Mowa tu nie tylko o piłkarzach, ale także o ławce trenerskiej. Co więcej, w Dortmundzie brakuje jednego z najważniejszych graczy, czyli rasowego napastnika. Co prawda w kadrze jest Marco Reus, który często występuje na pozycji atakującego, niemniej jednak wiemy jak kontuzjogennym piłkarzem jest Niemiec.
Trzy rzeczy, które wydarzą się w tym sezonie:
1) Marco Reus dozna kontuzji
Oczywiście nie życzymy kapitanowi „BVB” kolejnego urazu, jednak ten wydaje się nieuniknionym. Każdy z nas doskonale wie, że rywale często polują na kostki Reusa, a co za tym idzie, piłkarz często jest kontuzjowany. Niewiele wskazuje na to, że w tym sezonie będzie inaczej.
2) Brak dziewiątki nie uchroni przed problemami w ofensywie
Dobry napastnik potrafi zdziałać naprawdę wiele. Jednakże w Dortmundzie takowego brakuje. Niemal na pewno nie dojdzie już do spektakularnego transferu, a szkoda, bo bardzo by się przydał. Zakończenie wypożyczenia Michy’ego Batschuayi’ego może być bolesne w skutkach.
3) Młodzież znów będzie priorytetem
Bezapelacyjnie Borussia i Lipsk mogą ze sobą rywalizować w każdej konkurencji związanej z młodzieżą. Obydwa zespoły przyzwyczaiły nas do tego, że stawiają na młodych, a zarazem perspektywicznych graczy. Diallo, Akanji, Dahoud… – talentów tu nie brakuje.
Okienko transferowe
Ciekawie, ale bez szału. Z pewnością największe zadowolenia wśród kibiców „BVB” sprawiło sprowadzenie Axela Witsela. Co ciekawe Belg szybko się odwdzięczył swojemu nowemu pracodawcy, gdyż to właśnie dzięki jemu udało się awansować do drugiej rundy Pucharu Niemiec. Spore nadzieje wiązane są też z Marvinem Hitzem. Szwajcar zapewni jakość, jak również będzie uczestnikiem bardzo ciekawej rywalizacji – wciąż nie wiadomo, kto będzie numerem jeden w bramce. Circa 28 milionów euro zostało wydane na Abdou Diallo. Francuz o senegalskich korzeniach miał już okazję do kilku występów w nowej drużynie i spisał się lepiej niż dobrze. Natomiast kosztował 20 milionów euro, wydaje się jednak, że Duńczyk kosztował za dużo, jeśli brać pod uwagę umiejętności tego gracza. Bohaterem najtańszego transferu Borussii Dortmund jest z kolei . Piłkarz grający na pozycji prawego napastnika występował dotychczas we frankfurckim Eintrachcie.










