Dortmundczycy zawodzą na krajowym podwórku. Areny międzynarodowej również nie podbili, a mimo to zarówno kibice Borussii, jak i sympatycy Bundesligi nadal zaliczają tę ekipę do grona faworytów do tytułu mistrza kraju. W ostatnim czasie w klubie doszło do małej rewolucji.
W drużynie ośmiokrotnego mistrza Niemiec pojawiły się nowe twarze. Mowa tu nie tylko o piłkarzach, ale także o ławce trenerskiej. Co więcej, w Dortmundzie brakuje jednego z najważniejszych graczy, czyli rasowego napastnika. Co prawda w kadrze jest Marco Reus, który często występuje na pozycji atakującego, niemniej jednak wiemy jak kontuzjogennym piłkarzem jest Niemiec.
Great to have you back on the pitch @woodyinho pic.twitter.com/Dd1hLVFBne
— mariogotze.eth (@MarioGoetze) February 11, 2018
Trzy rzeczy, które wydarzą się w tym sezonie:
1) Marco Reus dozna kontuzji
Oczywiście nie życzymy kapitanowi „BVB” kolejnego urazu, jednak ten wydaje się nieuniknionym. Każdy z nas doskonale wie, że rywale często polują na kostki Reusa, a co za tym idzie, piłkarz często jest kontuzjowany. Niewiele wskazuje na to, że w tym sezonie będzie inaczej.
2) Brak dziewiątki nie uchroni przed problemami w ofensywie
Dobry napastnik potrafi zdziałać naprawdę wiele. Jednakże w Dortmundzie takowego brakuje. Niemal na pewno nie dojdzie już do spektakularnego transferu, a szkoda, bo bardzo by się przydał. Zakończenie wypożyczenia Michy’ego Batschuayi’ego może być bolesne w skutkach.
3) Młodzież znów będzie priorytetem
Bezapelacyjnie Borussia i Lipsk mogą ze sobą rywalizować w każdej konkurencji związanej z młodzieżą. Obydwa zespoły przyzwyczaiły nas do tego, że stawiają na młodych, a zarazem perspektywicznych graczy. Diallo, Akanji, Dahoud… – talentów tu nie brakuje.
Okienko transferowe
Ciekawie, ale bez szału. Z pewnością największe zadowolenia wśród kibiców „BVB” sprawiło sprowadzenie Axela Witsela. Co ciekawe Belg szybko się odwdzięczył swojemu nowemu pracodawcy, gdyż to właśnie dzięki jemu udało się awansować do drugiej rundy Pucharu Niemiec. Spore nadzieje wiązane są też z Marvinem Hitzem. Szwajcar zapewni jakość, jak również będzie uczestnikiem bardzo ciekawej rywalizacji – wciąż nie wiadomo, kto będzie numerem jeden w bramce. Circa 28 milionów euro zostało wydane na Abdou Diallo. Francuz o senegalskich korzeniach miał już okazję do kilku występów w nowej drużynie i spisał się lepiej niż dobrze. Natomiast Thomas Delaney kosztował 20 milionów euro, wydaje się jednak, że Duńczyk kosztował za dużo, jeśli brać pod uwagę umiejętności tego gracza. Bohaterem najtańszego transferu Borussii Dortmund jest z kolei Marius Wolf. Piłkarz grający na pozycji prawego napastnika występował dotychczas we frankfurckim Eintrachcie.
Blessed to have scored on my debut for @BVB 👐🏽🙏🏽 Thanks to the fans for your support, now we prepare for Sunday 💪🏽🖤💛 #BVB09 #AW28 pic.twitter.com/21b61R1iVj
— Axel Witsel (@axelwitsel28) August 20, 2018
Gwiazda
Liderem zespołu bez wątpienia jest Marco Reus. Kapitan „Borussen” gra zdecydowanie najlepiej na tle swoich kolegów. Co więcej, wyróżnia się w całej lidze i jako jeden z nielicznych może pochwalić się statusem gracza klasy światowej. Gdy jest zdrowy, nie ma sobie równych. Wówczas gwarantuje grad goli, często też asystuje. Najważniejsze, że na ten moment Reus zagra w meczu inaugurującym zmagania Borussii w lidze niemieckiej. Piłkarze Favre’a rozpoczną rozgrywki spotkaniem z RB Lipsk.
Potencjalne odkrycie
To może być wielki sezon Jadona Sancho. Anglik już w wieku 18 lat jest wyceniany na 20 milionów euro, ale w przypadku ewentualnej oferty, ta kwota zdecydowanie nie wystarczy. O wielkości Sancho mogą świadczyć słowa samego Pepa Guardioli, który nie ukrywał, że skrzydłowy był jednym z najlepszych młodych graczy „Obywateli” i długo nie mógł pogodzić się z odejściem młodzieżowca. Kluczowym jest, czy skrzydłowy otrzyma szanse na regularne występy, gdyż rywalizacja w Dortmundzie na tej pozycji jest duża.
https://www.youtube.com/watch?v=7bMui03Kyo0
Polak
Nie tak dawno zakończył karierę reprezentacyjną, a co więcej, zapowiedział, że zawodową karierę skończy właśnie na Signal Iduna Park. Łukasz Piszczek, bo o nim mowa, to legenda klubu z Westfalii. Przez lata gry w Niemczech zyskał prestiżowy statut legendy, jak i również estymę oraz miano vice-kapitana pierwszego zespołu. O takich jak on, się po prostu nie zapomina. Kibice „BVB” długo będą musieli ubolewać, gdy ten zdecyduje się zawiesić piłkarskie korki na kołku.
https://www.instagram.com/p/BmYFR_OBWhY/?hl=pl&taken-by=lukaszpiszczek_lp26
Cel na nadchodzący sezon
Priorytetem jest gra w Lidze Mistrzów, ale pojawiają się także deklaracje walki o tytuł mistrza kraju. Rywalizacja z Bayernem Monachium nie jest co prawda łatwa, jednakże ktoś kiedyś musi przerwać hegemonię monachijczyków. Borussia ma podstawy do wiary w mistrzostwo. Brakuje jednak wspomnianego wcześniej klasowego napastnika. Rasowa dziewiątka jest niemal konieczna.
Ciekawostka
Oprócz sekcji piłkarskiej Borussia Dortmund posiada zespoły piłki ręcznej i tenisa stołowego.