Argentyński szkoleniowiec Atletico Madryt, Diego Simeone, związał się z madryckim klubem na kolejne pięć lat. Poprzedni kontrakt Argentyńczyka obowiązywał co prawda do 2017 roku, ale władze hiszpańskiego klubu już dziś chciały mieć pewność, że obecny trener „Los Indios” w najbliższych latach nie rozstanie się z ich drużyną. – W życiu trzeba dokonywać wyborów, więc ja wybieram Atletico – wyjaśnia Simeone.

Diego Pablo Simeone jest trenerem Atletico od 2011 roku, jednak był z tym klubem związany już wiele lat wcześniej. Jeszcze jako piłkarz „El Cholo” biegał w czerwono-biało-niebieskiej koszulce w latach 1994–1997 i 2003–2005, kiedy to jako kapitan grał u boku między innymi Fernando Torresa. W 1996 roku sięgnął po dwa najważniejsze trofea w Hiszpanii, czyli mistrzostwo kraju oraz Puchar Króla. Później w barwach takich klubów jak Inter Mediolan i Lazio Rzym udało mu się jeszcze zdobyć: mistrzostwo, Puchar oraz Superpuchar Włoch, Puchar UEFA oraz Superpuchar Europy.
Karierę coacha Simeone rozpoczął w 2006 roku: po zawieszeniu butów na kołku postanowił przyjąć ofertę swojego ostatniego klubu, jakim był Racing Club de Avellaneda, i spróbować swoich sił na ławce trenerskiej. Pomimo młodego jak na szkoleniowca wieku, jego dorobek jest już bardzo imponujący: dwa mistrzostwa Argentyny, Liga Europy, Superpuchar Europy, Copa Del Rey, mistrzostwo i Puchar Hiszpanii. Mało który trener z tak krótkim stażem może się pochwalić tyloma zdobyczami.
Te ostatnie, a zarazem największe sukcesy Argentyńczyk osiągnął właśnie ze swoim aktualnym klubem. Te osiągnięcia z pewnością nie byłyby aż tak imponujące, gdyby chodziło o „Barcę” lub Real, bo nie sztuką jest zdobycie jakichkolwiek trofeów, mając do dyspozycji najlepszych piłkarzy na świecie. Diego Simeone potrafił zbudować wielką drużynę bez wydawania na transfery dużych pieniędzy, których Atletico zwyczajnie nie posiada. Co więcej, prawie co roku najlepszy snajper odchodzi z tego klubu, tak jak to było w przypadku: Fernando Torresa, Sergio Aguero, Radamela Falcao i ostatnio Diego Costy. Mimo to „Los Rojiblancos” zdołali w ubiegłym sezonie dotrzeć do finału Ligi Mistrzów i byli dosłownie o włos od pokonania „Królewskich”, a w bieżących rozgrywkach ponownie są w najlepszej ósemce tego turnieju.











