W najciekawszym sobotnim spotkaniu 26. kolejki rosyjskiej Premier Ligi, Dynamo Moskwa pokonało na własnym stadionie Sibir Nowosybirsk 4:1. Mimo tego, że to goście jako pierwsi objęli prowadzenie za sprawą trafienia Bartłomieja Grzelaka, ekipa ze stolicy zdołała sięgnąć po komplecie punktów.
Zdecydowanym faworytem bukmacherów byli podopieczni Miodraga Bożovicia. W rozegranym w środę zaległym ligowym spotkaniu Dynamo po zaciętym boju zremisowało bezbramkowo z lokalnym rywalem, CSKA. Taki sam rezultat w konfrontacji ze Spartakiem Moskwa przez tygodniem odnotowali zawodnicy Sibiru Nowosybirsk.

Przenikliwe zimno, które nękało kibiców zgromadzonych na moskiewskim stadionie, zachęciło graczy obu drużyn do dużej aktywności. Już od początku spotkania gospodarze natarli na bramkę strzeżoną przez Petra Vaska. W przeciągu pięciu minut dwie akcje duetu Kevin Kuranyi – Tomislav Dujmović sprawiły sporo problemów defensorom. Odpowiedź Sibiru mogła być błyskawiczna, ale mocne uderzenie Tomasa Ciżka z szóstej minuty przeleciało tuż nad poprzeczką bramki Antona Szunina.
Po następnych pięciu minutach wiele pretensji do arbitra liniowego miał Bartłomiej Grzelak. Sędzia niesłusznie zasygnalizował pozycję spaloną Polaka, który znalazłby się w sytuacji sam na sam z Szuninem. Przez kolejny kwadrans na murawie niewiele się działo, aż ponownie o swojej obecności przypomniał Grzelak. Tym razem były piłkarz Legii Warszawa nieznacznie przestrzelił po dośrodkowaniu Ciżka.
Jeszcze przed przerwą opiekun Sibiru Igor Kriuszczenko został zmuszony do przeprowadzenia dwóch zmian. W 38. minucie murawę opuścił Iwan Nagibin zastąpiony przez Aleksandra Antipienkę, zaś w doliczonym czasie gry starcie Kuranyiego z Vaskiem fatalnie zakończyło się dla czeskiego golkipera. Jego miejsce zajął Aleksiej Sołosin.
Po zmianie stron szczególnie aktywny w ataku Dynama był Igor Siemszow. Reprezentant Rosji najpierw starał się pokonać Sołosina strzałem z dystansu, a później dwa razy stracił piłkę w bocznym sektorze boiska. Z kolei w ekipie Sibiru najwięcej zagrożenia stwarzał Ciżek. Jednak to nie Czech, a Bartłomiej Grzelak wprawił w 61. minucie w osłupienie fanów Dynama.
Środkiem pola przedarł się Antipienko, po czym zagrał do polskiego napastnika. Ten oszukał Leandro Fernandeza i uderzył między nogami bezradnego Szunina. To drugie trafienie 29-letniego Grzelaka w lidze rosyjskiej. Piłkarze Dynama potrzebowali jedynie 180 sekund by odrobić straty. Akcję prawym skrzydłem przeprowadził Aleksandr Samiedow i dośrodkował wprost na głowę Kevina Kuranyiego. Niemiec przy biernej postawie obrońców wpakował futbolówkę do siatki strzelając swojego ósmego gola w Premier Lidze.











