Szanse na zdobycie Mistrzostwa Włoch zachowują trzy drużyny: Inter, AC Milan i Juventus. Jednak dla dwóch ostatnich ekip są to szanse czysto iluzoryczne, gdyż jeśli podopieczni Jose Mourinho wygrają z Chievo, praktycznie zapewnią sobie tytuł. Chyba, że…
„Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe”. Zapewne ta maksyma przyświeca wirtuozom z Juventusu i tym z czerwono-czarnej strony Mediolanu. Ale czy możliwe jest, by Inter przegrał wszystkie pozostałe cztery mecze, przy założeniu że wygrają je dwie wspomniane drużyny? Drugi warunek jak najbardziej wchodzi w rachubę, ale cztery porażki z rzędu Ibrahimovicia i spółki?
Zresztą całe założenie komplikuje właśnie 35. kolejka spotkań włoskiej Serie A. Prawdziwym hitem będzie bowiem starcie na San Siro, gdzie AC Milan podejmie… Juventus Turyn! Głównie dlatego wygranie czterech pozostałych meczów będzie dla jednej z tych drużyn nieosiągalne. Nawet jeśli w klasyku zatriumfują gospodarze, to wciąż liczyć muszą na potknięcie rywala zza miedzy.
Bez względu na rozstrzygnięcia między trzema pierwszymi zespołami, ciekawie zapowiada się korespondencyjna walka między Fiorentiną a Genuą. Gracze „Violi” zagrają na wyjeździe z Catanią, natomiast genueńczycy wybierają się do Bergamo na mecz z miejscową Atalantą. Obydwie ekipy mają przeogromny apetyt na przyszłoroczne występy w Lidze Mistrzów, a na chwilę obecną dzieli je tylko jeden punkcik. To żadna z tych drużyn nie chce zadebiutować w Lidze Europejskiej?
Owego debiutu z pewnością nie chce AS Roma. Totti i spółka mają matematyczne szanse na zajęcie miejsca premiowanego grą w LM, jednak zależności, jakie muszą zostać spełnione, są podobne do tych w przypadku Mistrzostwa Włoch. Mimo wszystko rzymianie zechcą pokonać na wyjeździe przeciętniaków z Cagliari.
Obecny dół tabeli (Bologna, Lecce i Reggina) może ulec zmianie, choć w przypadku Regginy sprawa jest praktycznie przesądzona. Przegrana z Sampdorią oznaczać będzie w praktyce koniec marzeń o pozostaniu w elicie. Większe szanse ma na to Bologna, która ma na koncie 29 punktów. Do znajdującego się w bezpiecznej strefie Torino traci jeden. Dlatego też bezpośrednie starcie tych ekip zapowiada się może nie tak ciekawie, jak Milanu z Juventusem, ale na pewno pozostaje interesujące.










