Piłkarska Europa z zapartym tchem oczekuje derbów Mediolanu, które zostaną rozegrane w ramach 24. kolejki włoskiej ekstraklasy. W cieniu starcia Interu z Milanem swoje mecze rozgrywają też inne drużyny. W dwóch pierwszych spotkaniach padł remis.
Lazio – Torino 1:1
Wbrew przedsezonowym oczekiwaniom, rzymskie Lazio w tym sezonie zwyczajnie zawodzi. Piłkarze ze stolicy otwierają bowiem drugą połowę tabeli Serie A. Meczem z Torino mieli swoją sytuację poprawić, jednak podział punktów nie urządza żadnej ze stron. Lazio wciąż okupuje miejsce pośrodku tabeli, Turyńczycy natomiast nadal nie są pewni utrzymania w lidze.
Na swoje usprawiedliwienie rzymscy piłkarze mogą podać brak zawieszonego za kartki Mauro Zarate oraz kontuzjowanego Cristiana Ledesmy.
Rzymianie myśleli, że prowadzenie objęli już w drugiej minucie meczu. Wydawało się bowiem, że piłka wpadła do siatki po rzucie wolnym wykonywanym przez Kolarova. Radość kibiców stłumił jednak sędzia, gdyż piłka zatrzepotała… po drugiej stronie siatki.
W 36. minucie to goście objęli prowadzenie. Poważny błąd w tej sytuacji popełnił Dabo, który wybił piłkę tak niefortunnie, że ta trafiła pod nogi Ignazio Abate. Pomocnik Torino skorzystał z prezentu i strzałem w dolny róg pokonał Muslerę.
Pod koniec drugiej połowy doszło do nieprzyjemnego zdarzenia. Strzelec nieuznanego gola dla Lazio, Kolarov, uderzył piłkę z woleja dokładnie i mocno trafiając prosto w… twarz sędziego. Massimiliano Saccani wymagał kilkumitowej pomocy medycznej, jednak dokończył prowadzenie meczu.
W 75. minucie nastąpiło spore zamieszanie pod polem karnym Torino. Najprzytomniej w tej sytuacji zachował się Siviglia, który z kilku metrów pokonał Matteo Sereniego. Były bramkarz Lazio rozstawał się z klubem w nieprzyjemnych okolicznościach i bardzo liczył na zachowanie czystego konta.
Napoli – Bologna 1:1
Realizacja ambitnych planów piłkarzy i kibiców Napoli znów została oddalona. Gospodarze, zachęceni początkowymi sukcesami, znów zawiedli i miejsce premiowane grą w europejskich pucharach wciąż ucieka.
Wynik spotkania został ustalony dość szybko, bo już w 23. minucie. Wtedy to gola dla Bologny zdobył przeżywający drugą młodość i trochę zapomniany, Marco Di Vaio. Z szesnastoma trafieniami przewodzi on klasyfikacji najlepszych strzelców Serie A.
Trzy minuty wcześniej gola zdobył Christian Maggio. Niestety graczy Napoli nie było stać na nic więcej. Nawet wyrównanie przez Di Vaio nie zmusiło ich do cięższej walki. Zresztą napastnik ten raz po raz miał okazję do wyprowadzenie Bolognii na prowadzenie, jednak zabrakło mu trochę szczęścia.
Dla Napoli był to już piąty z rzędu mecz, w którym piłkarze nie potrafią wygrać. Remis jest jednak swojego rodzaju sukcesem, gdyż cztery poprzednie spotkania przegrali.










