W szlagierowym spotkaniu 18. kolejki AS Roma podejmowała na Stadio Olimpico ekipę Milanu. Spotkanie było bardzo ważne dla obydwu drużyn. Zwycięstwo byłoby szansą dla gości na zmniejszenie straty do Interu, który nieoczekiwanie pogubił punkty w ostatnim meczu. Z kolei dla Rzymian każdy punkt jest teraz na wagę złota, jeśli chcą w przyszłym sezonie grać w europejskich pucharach.
Do sensacji doszło jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra, gdyż w wyjściowej jedenastce Milanu pojawił się w ostatniej chwili David Beckham. Najwidoczniej Ancelotti uległ namowom Silvio Berlusconiego i dał Anglikowi szansę debiutu w tak prestiżowym spotkaniu.
Milan wyszedł w klasycznym dla siebie ustawieniu 4-3-2-1. Co ciekawe „choinką” tego wieczoru zagrała również drużyna gospodarzy. Kontuzjowanego Tottiego zastąpił na szpicy Mirko Vucinic.
Od pierwszych minut byliśmy świadkami dość apatycznej gry. Zespoły badały siebie nawzajem zamiast skoncentrować się na konstruowaniu akcji ofensywnych. Przez pierwszy kwadrans Roma próbowała otworzyć drogę do bramki długimi podaniami na Vucinicia, zaś Milan prowadził dostojną grę w ataku pozycyjnym, z której niewiele wynikało.
Dopiero akcja z 22. min. wniosła ożywienie na stadionie. Piłka dośrodkowana w pole karne wylądowała wprost pod nogami Vucinica, ten minął krótkim zwodem Jankulovskiego i z najbliższej odległości wpakował footbolówkę do siatki.
Po straconej bramce w szeregach Rossonerich zapanował chaos. Piłkarze zamiast rzucić się do odrabiania strat dreptali po murawie. Miejscami można było odnieść wrażenie, że pomocnicy Milanu są strasznie ociężali i nie mają żadnego pomysłu na odwrócenie niekorzystnego rezultatu. Nie błyszczał również Beckham, którego centry w pole karne za każdym razem lądowały na głowach obrońców. W obliczu biernej postawy przyjezdnych, Roma zdominowała środek pola. Jednak strzały z dystansu Perrotty i De Rossiego mogły, co najwyżej zagrozić kibicom na trybunach.
Wynik do końca pierwszej połowy nie uległ zmianie i w przerwie na pewno więcej do powiedzenia swoim zawodnikom miał trener Carlo Ancelotti.
W drugiej osłonie Milan wziął się ostro do roboty i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 48. min. Kaka wymanewrował obronę, podał wzdłuż linii pola bramkowego, a Pato w tej sytuacji dostawił tylko nogę nie dając szans bezradnemu Doniemu.
Wyrównujący gol podziałał na gospodarzy jak płachta na byka, jednak ich zapędy po raz kolejny ostudził Pato. Niespełna pięć minut później młody Brazylijczyk po fenomenalnej, indywidualnej akcji dał swojej drużynie prowadzenie na 2:1. Dwa celne ciosy w krótkim odstępie czasu sprawiły, że role na boisku się odwróciły i Milan przejął inicjatywę.
Rzymianie upatrywali szansę na wyrównanie w strzałach zza pola karnego, ale ani Riise, ani wprowadzony w 65. min. Pizzaro nie byli w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Abiattiego. Po faulu na Pato mocnym strzałem z ponad 30m popisał się Pirlo, jednak pewnie tym razem obronił Doni.
Szczęście uśmiechnęło się do Romy dopiero w 72 min. za sprawą Mirko Vucinica. Reprezentant Czarnogóry bardzo przytomnie zachował się w polu karnym, precyzyjnym szczupakiem umieszczając piłkę w bramce. 2:2 i mecz rozpoczął się dla obydwu drużyn od początku.










