Popołudniowe spotkania 35. kolejki ligi włoskiej przyniosły kilka nieoczekiwanych rezultatów. Najważniejszy z nich to remis Interu Mediolan z Chievo Weroną.
Inter pojechał do Werony z jednym celem – zdobyć trzy punkty. Mediolańczycy wyszli na murawę z myślą strzelenia jak największej ilości goli w jak najkrótszym czasie. Kibice jeszcze dobrze nie usiedli w fotelikach, a już zrobiło się 1:0 dla gości. W trzeciej minucie na listę strzelców wpisał się Hernan Crespo, który zastępował pauzującego za kartki Zlatana Ibrahimovica. Wiele wskazywało na to, że Inter pójdzie za ciosem, lecz Chievo już nie raz udowodniło, iż nikogo się nie boi. To właśnie gospodarze zaczęli konstruować coraz to groźniejsze ataki. Podopieczni Domenico Di Carlo oddali kilka niezłych strzałów na bramkę Julio Cesara, lecz Brazylijczyk pewnie interweniował. Wreszcie w 27. minucie, kibice na stadionie w Weronie mogli zacząć się cieszyć. Wspaniałym uderzeniem zza linii pola karnego popisał się Michele Marcolini i bramkarz „Nerazzurrich” ani drgnął. Starta bramki rozjuszyła nieco Inter i natychmiast piłkarze starali się na nowo objąć prowadzenie. Niestety podopieczni Jose Mourinho nieudolnie radzili sobie w ataku i właściwie ani razu nie zmusili Stefana Sorrentino do poważniejszej interwencji. Do przerwy na tablicy wyników utrzymał się remis 1:1. Druga odsłona rozpoczęła się od ofensywnych akcji Interu. Przez pierwsze dwadzieścia minut, „Nerazzurri” zdominowali Chievo. Wreszcie w 64. minucie ataki gości przyniosły korzystne rezultaty. Pięknym strzałem z woleja popisał się Mario Balotelli i Sorrentino nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Czarnoskóry piłkarz po zdobyciu gola nie manifestował swej radości, tylko przyłożył palec do ust, w celu uciszenia kibiców z Werony, którzy niejednokrotnie obrażali napastnika gości. Odpowiedź ze strony gospodarzy nadeszła bardzo szybko. W 73. minucie dośrodkowanie z lewej strony na bramkę zamienił Luciano, który zupełnie nie był pilnowany przez obrońców Interu. Do końca wynik nie uległ zmianie i podopieczni Jose Mourinho na mistrzowski tytuł muszą jeszcze poczekać co najmniej dwie kolejki lub liczyć na zwycięstwo Juventusu w meczu z Milanem.
Na innych stadionach również padały ciekawe rozstrzygnięcia. Genoa marzenia o Lidze Mistrzów musi zachować na następny sezon. „Gryfi” tylko zremisowali na wyjeździe z Atalantą 1:1 i jest to ich pierwszy zdobyty punkt od trzech spotkań. Potknięcie największych rywali do zajęcia czwartego miejsca skrupulatnie wykorzystała Fiorentina, która wygrała na trudnym, sycylijskim terenie 2:0 z Catanią. Dzięki temu „Viola” ma już trzy punkty przewagi nad podopiecznymi Gianpiero Gesperiniego.
W meczu drużyn walczących o udział w Lidze Europejskiej, Roma zremisowała z Cagliari 2:2, choć od 58. minuty przegrywała 0:2. Sygnał do odrabiania strat dał niezawodny Francesco Totti, a wyrównał Simone Perrotta. Z kolei siódme w tabeli Palermo niespodziewanie przegrało swój mecz z niżej notowaną Sieną 0:1. Dzięki temu szansę na udział w przyszłorocznej edycji Ligi Europejskiej zachowało pięć drużyn Równie ciekawie jest u dołu tabeli, gdzie o utrzymanie walczą cztery drużyny. Po wczorajszej porażce 0:5 z Sampdorią, Reggina właściwie pożegnała się z Serie A. Dziś doszło do bezpośredniego starcia dwóch zagrożonych zespołów Torino i Bologny. „Byki” przez długi czas były na prowadzeniu, a remis na cztery minuty przed końcem zapewnił gościom niezawodny Marco Di Vaio, który strzelił już 22. bramkę w sezonie. Natomiast Lecce tylko zremisowało u siebie z Napoli, co stawia ich w bardzo niekorzystnej sytuacji. Jednakże walka o utrzymanie potrwa zapewne do końca sezonu ligowego.










