W kończącym 23. kolejkę Serie A, US Palermo pokonało u siebie drużynę SSC Napoli. Dla gospodarzy było to piąte ligowe zwycięstwo z rzędu, natomiast goście przegrali siódmy kolejny mecz wyjazdowy.
Obydwie drużyny wciąż liczą na zajęcie miejsca w tabeli, które to gwarantowałoby im udział w przyszłorocznych rozgrywkach europejskich. Wygrana pozwoliła Palermo przeskoczyć o jeden punkt gości, dzięki czemu zajmują obecnie siódme miejsce. Po tej porażce Napoli jest ósme.
Gospodarze już w drugiej minucie wyszli na prowadzenie. Fabrizio Miccoli otrzymał krótkie podanie z rzutu rożnego i wrzucił piłkę w pole karne. Tam wślizgiem uderzył ją Giulio Miggliaccio i w ten dość ekwilibrystyczny sposób zdobył gola. Duży błąd w tej sytuacji popełnił obrońca Napoli, Salvatore Aronica. Taki obrót spraw na pewno pozwolił uzyskać psychologiczną przewagę nad rywalami.
W 15. minucie gracze Palermo powiększyli swoją przewagę. Fabrizio Miccoli znów asystował przy bramce. Tym razem z dużą łatwością ograł on kapitana Napoli, Paolo Cannavaro. Piłka dotarła na trzeci metr pola karnego, a wyśmienitej okazji nie zmarnował Fabio Simplico.
Sporo winy przy utracie obydwu bramek ponosi bramkarz Napoli, Nicolas Navarro. Jest on jednak nominalnie trzecim golkiperem w drużynie, co może go częściowo usprawiedliwiać. Gennaro Iezzo i Matteo Gianello wciąż leczą kontuzje.
Zresztą jedynym pewnym punktem po stronie gości był Marek Hamsik. Młody Słowak raz po raz starał się zagrozić bramce strzeżonej przez Amelię, jednak w pojedynkę nie mógł zbyt wiele zdziałać. W 43. minucie zdobył co prawda bramkę, ale na nic więcej gości nie było już stać.
Napoli od ponad 30 lat nie jest w stanie wygrać w Palermo. Dziś ta zła passa została podtrzymana, choć Napoli było pod koniec spotkania bliskie uzyskania remisu. W 80. minucie Amelia wybił piłkę tak niefortunnie, że ta trafiła bezpośrednio do rywali. Na szczęście dla niego obrońcy zdążyli jednak wrócić i wynik nie uległ już zmianie.










