Będący ostatnio „na fali” AC Milan, niespodziewanie przegrał z Udinese 2:1 i walka o wicemistrzostwo Włoch trwać będzie do ostatniej kolejki
Aż przez 9 kolejek sympatycy AC Milanu mogli cieszyć się mianem niepokonanego w Serie A. Nikt z pewnością nie przypuszczał, że ciąg ten może zostać przerwany w meczu z Udinese. Stało się jednak inaczej i to gospodarze schodzili z murawy w roli zwycięzcy.

The Rossoneri wybrali się do Udine wiedząc, że ich ewentualna porażka, może zagwarantować Interowi tytuł Scudetto, ale wiedzieli również, że wygrywając mogą zapewnić sobie bezpieczne miejsce w Lidze Mistrzów. AC Milan przystępował do tego spotkania bez Beckhama, Nety, Boriello, Kaladze, Abbiatiego, Favalliego. Natomiast Udinese osłabione było brakiem swojego najlepszego napastnika – Di Natale. Dla Paulo Maldiniego był to 900-setny występ w barwach AC Milan.
Trener Udinese – Pasquale Marino pragnął rewanżu za sromotną porażkę 5:1 jaką zaznali jego piłkarze na San Siro w grudniu ubiegłego roku. W trzech ostatnich pojedynkach pomiędzy tymi drużynami za każdym razem zwycięsko wychodzili Mediolańczycy. Przed meczem Marino zapowiadał przełamanie tej złej passy.
Od pierwszych minut warunki gry dyktowali gospodarze, którzy kilkakrotnie sprawdzali dyspozycję bramkarza gości strzałami z dystansu. Najlepszą szansę na objęcie prowadzenia Udinese miało w 21 minucie kiedy to Simone Pepe znalazł w polu karnym Quagliarellę , którego strzał głową jednak z najwyższym trudem obronił Dida.
Przewaga gospodarzy przyniosła efekt po 30 minuty gry, kiedy to znakomitym podaniem D’Agostino dostrzegł w polu karnym Floro Floresa, który przyjmując piłkę został powalony na murawę przez Maldiniego. Sędzia mimo, że sytuacja ta na pewno mogła być zaliczona do kontrowersyjnych, zdecydował się podyktować rzut karny, który pewnie na bramkę zamienił D’Agostino strzelając w samo okienko Mediolańczyków.
Po zdobyciu gola przez Udinese goście długo nie mogli się otrząsnąć, a ich ataki przypominały walenie głową w mur. Świetnie dysponowana w tym spotkaniu defensywa gospodarzy nie pozwala na zbyt wiele Milanowi, jednak w 44 minucie mogło dojść do wyrównania, kiedy gapiostwo Mauricio Isli wykorzstał Kaka, lecz jego strzał z ostrego kąta nie mógł zaskoczyć Samira Handanovicia.
Druga część spotkania zaczęła się od kolejnego mocnego ciosu Udinese. W 47 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niezwykle aktywnego w tym spotkaniu D’Agostino w polu bramkowym Milanu najsprytniejszym okazał się Christian Zapata, który wykorzystał przypadkowe podanie Felipe i silnym strzałem nie pozostawił złudzeń Didzie. Druga bramka dodała gospodarzom skrzydeł, którzy zdecydowali się na jeszcze bardziej otwartą grę. Mogło to zakończyć się utratą gola w 52 minucie, kiedy to Inzaghi precyzyjnym strzałem znalazł drogę do bramki Udinese, będąc jednak na pozycji spalonej. Dalsza część meczu opierała się na walce w środku pola i groźnych kontratakach gospodarzy. Sporo emocji przyniosły ostatnie minuty spotkania kiedy to najpierw w słupek trafił Quagliarella, a po chwili kontaktową bramkę strzelił Massimo Ambrosini, który głowką pokonał Handanovicia.











