Rozgrywki Seria A nie wystartowały w ten weekend. Stowarzyszenie Graczy (AIC) nie osiągnęło porozumienia z Włoską Federacją Piłkarską odnośnie nowej Umowy Zbiorowej (CBA).
Strajk wisiał w powietrzu już od środy, gdy trzydniowe negocjacje nie przybliżyły się do pozytywnego zakończenia sytuacji. – Staraliśmy się aż do końca, ale wszystkie próby spełzły na niczym. Zawodnicy są rozczarowani, bo nie mogą wyjść na boisko – powiedział prezydent AIC, Damiano Tommasi.
Spór toczy się wokół dwóch kluczowych punktów umowy zbiorowej, którą muszą podpisać wszyscy zawodnicy. Pierwszy dotyczy sformułowań w umowie, które dają możliwość trenerom do odsunięcia zawodnika od treningu z pierwszym zespołem, jeśli dany gracz jest niepotrzebny klubowi.
Drugim problemem jest, co zrobić z nowym podatkiem solidarnościowym, który kluby chcą nałożyć na wysoko zarabiających zawodników. Krótko mówiąc: najbogatsi mają oddać więcej pensji do wspólnej kasy.
Wczoraj Tommasi zaproponował podpisanie nowej, tymczasowej rocznej umowy, która miałaby pominąć dwa sporne punkty. Jednak rozwiązanie nie zostało przyjęte.
– Nie jest jasne, dlaczego mielibyśmy podpisać tę umowę – powiedział szef ligi włoskiej, Maurizio Beretta. W związku z tym sezon powinien ruszyć 10 września, po przerwie spowodowanej rozgrywkami reprezentacyjnymi. – Możliwość dłuższego strajku to problem do rozwiązania – twierdzi szef Włoskiej Federacji, Giancarlo Abete.
– Jeśli nie dojdziemy wkrótce do porozumienia, to poszukiwania optymalnego rozwiązania nie potrwają 15 dni, a miesiące – snuje czarny scenariusz Tommasi.
Włoska Serie A jest drugą wielką ligą europejską, która nie wystartowała na czas ze względu na strajk. Wcześniej odwołano pierwszą kolejkę hiszpańskiej Primera Division.