W pierwszych dwóch meczach 2. kolejki Serie A zwyciężyli faworyci. Ekipa Napoli po emocjonującym spotkaniu na wyjeździe wygrała 4:2 z Chievo Werona. Drużyna Juventusu po raz kolejny w krótkim odstępie czasu pokonuje u siebie zespół Lazio 4:1.
Grad goli w Weronie
Za zdecydowanego faworyta uchodziła drużyna gości, która w 1. kolejce bez problemu wygrała z Bologną u siebie 3:0. Od początku spotkania to goście chcieli pokazać, na co ich stać, i że przyjechali do Werony po trzy punkty. Na rezultaty tych szaleńczych ataków nie trzeba było długo czekać, gdyż w 13. minucie pierwszą bramkę zdobył słowacki as Napoli, Marek Hamsik. Po ciosie, jaki musieli przyjąć zawodnicy Chievo, nie pozostało im nic innego, jak odpłacić pięknym za nadobne, i to gospodarze przeszli do szturmu na bramkę Reiny. Ataki się opłacały, gdyż to, co stracili, odzyskali 11 minut później za sprawą Alberto Paloschiego. Gospodarze jednak nie nacieszyli się remisem zbyt długo, ponieważ prowadzenie ekipie wicemistrza Włoch dał nowy nabytek, Jose Callejon. Po tej bramce spotkanie się wyrównało, a obie drużyny starały się strzelić kolejnego gola, ale bezskutecznie. Jednak jak mówi stare porzekadło, co się odwlecze to nie uciecze, i znalazło ono potwierdzenie w tym spotkaniu, bo pod koniec pierwszej połowy, znów dał o sobie znać Alberto Paloschi, który doprowadził do remisu.
Marek Hamsik najlepszy zawodnik w meczu z Chievo (fot. calciomercato.it)
W drugiej odsłonie meczu na boisku królowała już tylko jedna drużyna, czyli Napoli. Z podopiecznych Giuseppe Sannino jakby zeszło powietrze, a wiarę w siebie zostawili w szatni. Z minuty na minutę piłkarze Chievo tracili siły i ochotę do gry, co skrzętnie wykorzystał zespół gości. Huraganowe ataki ekipy Napoli znalazły swoje szczęśliwe zakończenie w 64. minucie, kiedy to do siatki po raz drugi w tym meczu trafił niezawodny Marek Hamsik, który powoli urasta do miana ikony Napoli jak niegdyś słynny Diego Maradona. Po straconej bramce zawodnicy gospodarzy już całkowicie opadli z sił, a to nie był jeszcze koniec męczarni. Ostateczny cios zadał sześć minut później ten, który został mianowany na następcę Edisona Cavaniego, czyli Gonzalo Higuain. Trafienie Argentyńczyka sprawiło, że piłkarze Chievo już mogliby zejść do szatni i iść pod prysznic, bo ten gol okazał się gwoździem do trumny gospodarzy. Wynik do końca meczu nie uległ zmianie, a podopieczni Rafaela Beniteza od początku sezonu pokazują, że są faworytami do mistrzostwa Włoch.
Spotkanie pomiędzy Juventusem a Lazio było zapowiadane, jako hit 2. kolejki w Serie A. Piłkarze Lazio chcieli się zrewanżować ekipie z Turynu za niedawny mecz o Superpuchar Włoch, w którym to mistrz Włoch zwyciężył 4:0. Początek spotkania należał do gości, już w 2. minucie Hernanes mógł dać prowadzenie Lazio, ale jego strzał okazał się niecelny. Wysiłki rzymian były bezowocne, a do głosu doszli zawodnicy gospodarzy, i już w 14. minucie trafienie zaliczył Chilijczyk Arturo Vidal, po znakomitym podaniu Paula Pogby. Byłemu zawodnikowi Bayeru Leverkusen, tak się spodobało strzelanie goli, że niespełna kilka minut później zdobył kolejną bramkę, tym samym ekipa z Turynu mogła cieszyć się z dwubramkowego prowadzenia. Piłkarze „Starej Damy” nie zdążyli złapać oddechu po uzyskaniu prowadzenia, a już po chwili je stracili, ponieważ bramki dla Lazio zdobył urodzony w Opolu reprezentant Niemiec, Miroslav Klose. Błąd w tym przypadku popełnił źle ustawiony Buffon. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie, i przed drugą połową to zawodnicy gospodarzy byli w lepszej sytuacji.
Trener Lazio Rzym – Vladimir Petković po dzisiejszym meczu z Juventusem ma o czym myśleć (fot. Skysports.com)
Na początku drugiej odsłony podopieczni Antonio Conte zadali szybki cios w postaci kolejnej bramki, którą zdobył Czarnogórzec, Mirko Vucinić. Jednak, jak nie idzie, to nie idzie, o czym w 63. minucie przekonali się podopieczni Vladimira Petkovicia, kiedy to Hernanes dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Od tego momentu piłkarze gości musieli grać w dziesiątkę, co tylko zdawało się potwierdzać, kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku. Na dziesięć minut przed końcem swoje drugie trafienie na boiskach Serie A zaliczył Carlos Tevez, tym samym, ustalając rezultat meczu na 4:1. Kibice, jak i włodarze Lazio, mogą mówić o prawdziwej klątwie związanej z Juventusem Turyn, gdyż w odstępie dwóch tygodni rzymianie stracili w starciu z mistrzami Włoch osiem bramek, zdobywając tylko jedną. Drużyna gospodarzy, jak przystało na głównego faworyta do zdobycia mistrzostwa Włoch, nie daje szans kolejnym rywalom.
Bonucci po dobrej grze w difensie i dwóch asystach
dostaje note wyjsciowa. Żart lekki
~
~hdsbhs
nie ogladaja meczy a wystawiaja noty
ch uje pier do lone
Dodaj komentarz
W pierwszych dwóch meczach 2. kolejki Serie A zwyciężyli faworyci. Ekipa Napoli po emocjonującym spotkaniu na wyjeździe wygrała 4:2 z Chievo Werona. Drużyna Juventusu po raz kolejny w krótkim odstępie czasu pokonuje u siebie zespół Lazio 4:1.
Grad goli w Weronie
Za zdecydowanego faworyta uchodziła drużyna gości, która w 1. kolejce bez problemu wygrała z Bologną u siebie 3:0. Od początku spotkania to goście chcieli pokazać, na co ich stać, i że przyjechali do Werony po trzy punkty. Na rezultaty tych szaleńczych ataków nie trzeba było długo czekać, gdyż w 13. minucie pierwszą bramkę zdobył słowacki as Napoli, Marek Hamsik. Po ciosie, jaki musieli przyjąć zawodnicy Chievo, nie pozostało im nic innego, jak odpłacić pięknym za nadobne, i to gospodarze przeszli do szturmu na bramkę Reiny. Ataki się opłacały, gdyż to, co stracili, odzyskali 11 minut później za sprawą Alberto Paloschiego. Gospodarze jednak nie nacieszyli się remisem zbyt długo, ponieważ prowadzenie ekipie wicemistrza Włoch dał nowy nabytek, Jose Callejon. Po tej bramce spotkanie się wyrównało, a obie drużyny starały się strzelić kolejnego gola, ale bezskutecznie. Jednak jak mówi stare porzekadło, co się odwlecze to nie uciecze, i znalazło ono potwierdzenie w tym spotkaniu, bo pod koniec pierwszej połowy, znów dał o sobie znać Alberto Paloschi, który doprowadził do remisu.
Marek Hamsik najlepszy zawodnik w meczu z Chievo (fot. calciomercato.it)
W drugiej odsłonie meczu na boisku królowała już tylko jedna drużyna, czyli Napoli. Z podopiecznych Giuseppe Sannino jakby zeszło powietrze, a wiarę w siebie zostawili w szatni. Z minuty na minutę piłkarze Chievo tracili siły i ochotę do gry, co skrzętnie wykorzystał zespół gości. Huraganowe ataki ekipy Napoli znalazły swoje szczęśliwe zakończenie w 64. minucie, kiedy to do siatki po raz drugi w tym meczu trafił niezawodny Marek Hamsik, który powoli urasta do miana ikony Napoli jak niegdyś słynny Diego Maradona. Po straconej bramce zawodnicy gospodarzy już całkowicie opadli z sił, a to nie był jeszcze koniec męczarni. Ostateczny cios zadał sześć minut później ten, który został mianowany na następcę Edisona Cavaniego, czyli Gonzalo Higuain. Trafienie Argentyńczyka sprawiło, że piłkarze Chievo już mogliby zejść do szatni i iść pod prysznic, bo ten gol okazał się gwoździem do trumny gospodarzy. Wynik do końca meczu nie uległ zmianie, a podopieczni Rafaela Beniteza od początku sezonu pokazują, że są faworytami do mistrzostwa Włoch.
Spotkanie pomiędzy Juventusem a Lazio było zapowiadane, jako hit 2. kolejki w Serie A. Piłkarze Lazio chcieli się zrewanżować ekipie z Turynu za niedawny mecz o Superpuchar Włoch, w którym to mistrz Włoch zwyciężył 4:0. Początek spotkania należał do gości, już w 2. minucie Hernanes mógł dać prowadzenie Lazio, ale jego strzał okazał się niecelny. Wysiłki rzymian były bezowocne, a do głosu doszli zawodnicy gospodarzy, i już w 14. minucie trafienie zaliczył Chilijczyk Arturo Vidal, po znakomitym podaniu Paula Pogby. Byłemu zawodnikowi Bayeru Leverkusen, tak się spodobało strzelanie goli, że niespełna kilka minut później zdobył kolejną bramkę, tym samym ekipa z Turynu mogła cieszyć się z dwubramkowego prowadzenia. Piłkarze „Starej Damy” nie zdążyli złapać oddechu po uzyskaniu prowadzenia, a już po chwili je stracili, ponieważ bramki dla Lazio zdobył urodzony w Opolu reprezentant Niemiec, Miroslav Klose. Błąd w tym przypadku popełnił źle ustawiony Buffon. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie, i przed drugą połową to zawodnicy gospodarzy byli w lepszej sytuacji.
Trener Lazio Rzym – Vladimir Petković po dzisiejszym meczu z Juventusem ma o czym myśleć (fot. Skysports.com)
Na początku drugiej odsłony podopieczni Antonio Conte zadali szybki cios w postaci kolejnej bramki, którą zdobył Czarnogórzec, Mirko Vucinić. Jednak, jak nie idzie, to nie idzie, o czym w 63. minucie przekonali się podopieczni Vladimira Petkovicia, kiedy to Hernanes dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Od tego momentu piłkarze gości musieli grać w dziesiątkę, co tylko zdawało się potwierdzać, kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku. Na dziesięć minut przed końcem swoje drugie trafienie na boiskach Serie A zaliczył Carlos Tevez, tym samym, ustalając rezultat meczu na 4:1. Kibice, jak i włodarze Lazio, mogą mówić o prawdziwej klątwie związanej z Juventusem Turyn, gdyż w odstępie dwóch tygodni rzymianie stracili w starciu z mistrzami Włoch osiem bramek, zdobywając tylko jedną. Drużyna gospodarzy, jak przystało na głównego faworyta do zdobycia mistrzostwa Włoch, nie daje szans kolejnym rywalom.