W pierwszych meczach 6. kolejki Serie A faworyci swoich spotkań nie zawiedli. Wicemistrz Włoch, Napoli, wygrał na wyjeździe z Genoą 2:0. Drużyna Milanu zaś na San Siro pokonała Sampdorie Genua 1:0.
Genoa CFC – Napoli 0:2 (0:2)
Piłkarze Napoli po sensacyjnym remisie w 5. kolejce z Sassuolo chcieli za wszelką cenę wygrać spotkanie z Genoą, aby nie tracić punktów do uciekającej dwójki, czyli Juventusu i Interu. Drużyna gospodarzy po ostatniej porażce z Udinese, tym razem chciała pokrzyżować szyki gościom, wykorzystując atut własnego boiska. Podopieczni Rafaela Benitez przed tą serią spotkań zajmowali trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem trzynastu punktów. Ekipa Genoi po pięciu kolejkach plasowała się na piętnastej lokacie w tabeli z czterema punktami. Za faworyta tej konfrontacji uchodzili piłkarze spod Wezuwiusza.

Od początku spotkania to goście chcieli pokazać, kto będzie rządził i dzielił w tym meczu. Po kwadransie gry na prowadzenie Napoli wyprowadził Macedończyk Goran Pandev, który w swoim stylu oszukał bramkarza Genoi i zdobył pierwszą bramkę. Kilka minut później dzięki dwójkowej akcji z Lorenzo Insigne swojego drugiego gola w tym meczu zdobył Goran Pandev. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Po wznowieniu gry w drugiej odsłonie rywala chciał dobić hiszpański zawodnik Napoli, Jose Callejon, ale jego uderzenie wybronił golkiper gospodarzy. W języku piłkarskim często mówi się, że najlepszą obroną jest atak i te słowa w czyn chciał wprowadzić pomocnik Genoi Juraj Kucka, ale jego strzał okazał się bezowocny. Swoją szansę na gola kontaktowego miał również Alberto Gilardino, ale piłka po jego uderzeniu nie znalazła się w bramce Jose Reiny. Pomimo starań i chęci ze strony gospodarzy wynik nie uległ już zmianie, tym samym Napoli wygrało 2:0 z Genoą.
Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Rafaela Beniteza utwierdzili w przekonaniu swoich kibiców, że remis z Sassuolo, był tylko wypadkiem przy pracy.
AC Milan – Sampdoria Genua 1:0 (0:0)
Piłkarze Milanu od początku tego sezonu znajdują się w sporym kryzysie, gdyż po pięciu kolejkach zajmowali dopiero dziesiąte miejsce w tabeli i mieli w dorobku pięć punktów. W jeszcze bardziej dramatycznej sytuacji była drużyna Sampdorii, która nie wygrała jeszcze żadnego meczu w obecnym sezonie Serie A, odnotowała tylko dwa remisy i przed tą kolejką znajdowała się w strefie spadkowej. Warto zauważyć fakt, że do tej konfrontacji Milan przystąpił mocno osłabiony brakiem m.in.: Mario Balotellego, Stephana El Shaarawy’ego, Kaki oraz Ricardo Montolivo. Za faworyta tego starcia, pomimo problemów z jakimi się boryka, uznawany był Milan.
Początek spotkania należał do Milanu, który za sprawą Kevina Constanta mógł objąć prowadzenie już w 5. minucie gry. Chwilę później z kontratakiem wyszli zawodnicy gości, a na bramkę Christiana Abbiatiego uderzał nasz rodak Paweł Wszołek, który po raz kolejny znalazł się w wyjściowym składzie „Sampy”, ale jego uderzenie okazało się niecelne. Wraz z upływem czasu obie ekipy szukały szans na zdobycie bramki, ale ich poczynania nie przynosiły wymiernego efektu. Swoich szans nie wykorzystał po stronie Milanu Valter Birsa, który minimalnie pomylił się z rzutu wolnego, a po stronie gości po podaniu Pawła Wszołka zawiódł Manolo Gabbiandini. Do przerwy wynik na tablicy świetlnej wskazywał 0:0.










