W pojedynku Milanu z Bari podopieczni trenera Muttiego byli skazywani na pożarcie. „Rossoneri” przez całe spotkanie zaciekle atakowali, ale tylko raz znaleźli sposób na defensywę przyjezdnych. „Galletti” jeszcze w pierwszej połowie zdołali zdobyć bramkę, która była na wagę jednego punktu. Całe spotkanie w barwach Bari rozegrał Kamil Glik i w starciu z napastnikami Milanu zaprezentował się naprawdę dobrze.
Obie drużyny w tabeli dzieli przepaść. Milan lideruje Serie A, a Bari znajduje się na samym dnie. Od początku spotkania tę różnicę było widać na boisku. „Rossoneri” rzucili się na swoich rywali. W 7. minucie strzałem głową popisał się jeden z najniższych graczy na boisku, czyli Robinho. Jednak piłka po uderzeniu Brazylijczyka minęła bramkę. Po chwili okazję do skopiowania bramki sprzed tygodnia miał Gattuso, ale jego strzał okazał się niecelny. Po dobrym początku gospodarze nieco się rozluźnili. W 11. minucie Sergio Almiron doszedł do piłki zagrywanej z rzutu rożnego, ale jego uderzenie głową bez problemu wyłapał Abbiati.

W miarę upływu czasu przewaga Milanu zarysowywała się coraz bardziej. Do głosu coraz częściej dochodził Zlatan Ibrahimović. W 27. minucie Szwed silnie uderzył z rzutu wolnego. Gillet był zmuszony do instynktownej interwencji. Po chwili znów były gracz Barcelony miał swoją okazję. Tym razem jego strzał był niecelny. Stare piłkarskie porzekadło głosi, iż niewykorzystane sytuacje się mszczą. W przypadku tej konfrontacji znalazło ono przełożenie na boisku. W 39. minucie piłkę do Rudolfa zagrał Sergio Almiron. Węgier zrobił z futbolówki należyty użytek i zmieścił ją w siatce. Na San Siro zaległa grobowa cisza.
Milan jeszcze przed przerwą chciał doprowadzić do remisu. W 44. minucie z linii pola karnego strzelał Ibrahimović, ale Kamil Glik zdołał zablokować strzał. Po niespełna 60 sekundach rzut wolny z około 20 metrów wykonywał Alexandre Pato, ale on też nie znalazł sposobu na Gilleta. Do przerwy utrzymał się sensacyjny rezultat.
Po przerwie Bari cofnęło się jeszcze głębiej, a Milan atakował większą liczbą graczy. Goście czyhali na ewentualne kontrataki. Dużą aktywność w ofensywie gospodarzy przejawiał Robinho. W 50. minucie to on stworzył pierwszą po przerwie okazję dla „Rossoneri”. 180 sekund później Ignazio Abate kąśliwie dośrodkował w pole karne. Jednak w locie piłka zmieniła swoją trajektorię i zmusiła Gilleta do ofiarnej interwencji.
W 60. minucie Ibrahimović znalazł sposób na belgijskiego bramkarza, ale sędzia Brighi uznał, iż podczas przyjęcia piłki Szwed pomógł sobie ręką. Napastnik wdał się w dyskusję w arbitrem, za co obejrzał żółty kartonik. Po kolejnej niewykorzystanej sytuacji złość Ibrahimovicia narastała. W 73. minucie po raz kolejny nie utrzymał nerwów na wodzy, za co sędzia bez wahania odesłał go do szatni. Sytuacja „Rossoneri” robiła się coraz bardziej dramatyczna.











