Od ogromnej niespodzianki zaczęła się 27. kolejka Premier Ligi. Wicemistrz kraju i wicelider rozgrywek, CSKA Moskwa, zaledwie zremisował z Terekiem Grozny 2:2. Piłkarze z Czeczeni do wyrównania doprowadzili w zaledwie 60 sekund.
Początek spotkania niespodziewanie należał do przyjezdnych. Niedługo po rozpoczęciu Siergiej Ignaszewicz odciął od podania wybiegającego na pozycję Szamila Ansildarowa.120 sekund później Terek szybko przejął piłkę na połowie przeciwnika, ale, na jego nieszczęście, z dystansu pomylił się Aleksandr Pawlenko. Podobny efekt miał oddany w siódmej minucie strzał Błagoja Georgijewa. Dopiero po tym przebudził się CSKA. Udaną interwencją w „szesnastce” popisał się Zengue, powstrzymując Ałana Dzagojewa po podaniu Aleksieja Bieriezuckiego. Zaraz po tym „Wojskowi” powinni prowadzić. W polu karnym Seydou Doumbia podał w kierunku Zorana Tosicia. Ten do piłki nie zdążył, lecz futbolówka zmierzała wprost pod nogi Dzagojewa. 21-latek oddałby pewnie strzał, gdyby wcześniej do akcji nie wtrącił się Vanger Love, pudłując. W 12. minucie znowu w dogodnej sytuacji znalazł się młody pomocnik CSKA. Po otrzymaniu zagrania od Doumbii spudłował, celując w krótki róg.
Gdy zegar wskazywał kwadrans od rozpoczęcia, Doumbia wywalczył rzut wolny w dość niebezpiecznej odległości od bramki. Piłka uderzona przez aktywnego Dzagojewa zatrzymała się na murze, wychodząc na rzut rożny. Stamtąd dośrodkowywał Tosić, lecz reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Chwilę później o indywidualną akcję postarał się Vagner. Niczym slalomowe tyczki minął prawie wszystkich defensorów Tereka, lecz ostatni z nich okazał się zaporą nie do przejścia. Zaraz po niedokładnym dośrodkowaniu Zengue na Ansildarowa gospodarze ponownie wywalczyli kornera. Tym razem wrzutka Tosicia zmierzała na Rahimicia, ale i ten nie wcelował w światło bramki. Aktywnością błysnął Zengue, który po tym dwukrotnie dośrodkowywał w pole karne Władimira Gabułowa. Najpierw Ansildarow ponownie nie sięgnął piłki, a potem tę wybił Aleksiej Bieriezucki. Nim minęło pół godziny znowu w dogodnej sytuacji znalazł się były napastnik Nalcziku, lecz tym razem powstrzymali go Ignaszewicz i Siemion Fiedotow.
Ostatni kwadrans rozpoczął się od bardzo nieudanego uderzenia Siergieja Omeljańczuka z 30 metrów. W rewanżu futbolówkę do Tosicia posłał Aleksiej Bieriezucki, lecz serbski pomocnik do niej nie zdążył. 120 sekund później we własnym polu karnym popisał się Martin Jiranek, w ostatniej chwili zdejmując z głowy Vagnera adresowaną do niego wrzutkę Dzagojewa. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W 39. minucie 21-letni pomocnik CSKA zagrał z rzutu wolnego z 35 metrów do brazylijskiego napastnika, a po jego główce skapitulował Sosłan Dżanajew. Terek chciał się szybko zrewanżować, ale dośrodkowanie Jose Mouricio na Ansildarowa okazało się ze mocne. W końcówce pierwszej połowy dwukrotnie prowadzenie mógł podwyższyć Tosić. Najpierw jednak dobrze spisał się Dżanajew, a za drugim razem Serb chybił.
Druga część meczu dla zawodników Leonida Słuckiego lepiej zacząć się nie mogła. Szybki kontratak przeprowadził Dzagojew, po czym oddał piłkę Tosiciowi. Serb, mając nie najlepszą pozycję do strzału, oddał futbolówkę Doumbii, a ten z kilku metrów podwyższył na 2:0. Objąwszy szybko dwubramkowe prowadzenie, CSKA oddał pole Terekowi, który nie bardzo wiedział, co ma z tym zrobić. Po nieudanym zagraniu na Ansildarowa „Wojskowi” mieli kolejną kontrę. Zakończyła się ona uderzeniem z dystansu Dzagojewa, z którym poradził sobie Dżanajew. Zrewanżował się za to Kacajew, posyłając zza pola karnego futbolówkę nad poprzeczką. W 57. minucie 21-letni pomocnik CSKA wywalczył rzut wolny, z którego chybił Tosić.










