Po emocjach związanych z finałem Pucharu Włoch przyszedł czas na emocje związane z 36. kolejką Serie A. Do sensacji doszło na gorącej Sycylii, gdzie miejscowa Catania rozgromiła Romę 4:1 i tym samym drużyna Juventusu Turyn bez wychodzenia na boisko została mistrzem Włoch. W innym meczu Parma skromnie ograła Sampdorię 2:0.
Catania Calcio – AS Roma 4:1
Obie drużyny cały czas miały o co grać. Ekipa z Sycylii jest bliska spadku do Serie B i tylko cud może ich uratować. Drużyna Catanii na dwie kolejki przed końcem sezonu zajmuje ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem 23 punktów, tracąc przy tym pięć oczek do miejsca dającego utrzymanie. Drużyna Romy, jeśli marzy jeszcze o przegonieniu Juventusu i tym samym zdobyciu mistrzostwa Włoch, to mecz musiała wygrać. Rzymianie obecnie tracą osiem punktów do lidera Serie A. Zespół z Katanii przystępował do tego meczu osłabiony brakiem: Almirona, Andujara i Bellusciego. W ekipie Romy, w kadrze na mecz z Sycylijczykami nie znaleźli się: Toloi, Balzaretti, Strootman, Destro i Nainggolan. Zdecydowanym faworytem tego starcia byli podopieczni Rudiego Garcii.

Od początku meczu do ataków ruszyła ekipa gości, ale z jej ofensywnego usposobienia nic nie wynikało. W dalszej części pierwszej odsłony do głosu zaczęli dochodzi gospodarze. Efekt w postaci gola przyszedł w 26. minucie, kiedy to Mariano Izco wykorzystał podanie od Sebastiana Leto i bez problemu pokonał golkipera Romy. Gracze Catanii postanowili iść za ciosem i kilka minut później podwyższyli prowadzenie. Znów z dobrej strony pokazał się Izco, który tym razem wykorzystał podanie od Gonzalo Bergessio i po raz drugi w tym meczu pokonał Morgana De Sanctisa. Piłkarze Romy zaskoczeni dwoma ciosami ze strony gospodarzy po otrząśnięciu się postanowili odrabiać straty. W końcówce pierwszej odsłony piłkę otrzymał Francesco Totti, który miał sporo czasu do namysłu, jak uderzyć na bramkę Catanii i dzięki temu oddał precyzyjny strzał i zdobył kontaktowego gola dla rzymian. Tuż przed przerwą do remisu mógł doprowadzić Gervinho, ale Lworyjczyk po raz kolejny w tym sezonie zawiódł swoich fanów. Do przerwy Catania sensacyjnie prowadziła z Romą 2:1.
Po przerwie nie minęło dziesięć minut, a gospodarze zadali trzeci śmiercionośny cios swoim rywalom. Bramkarza Romy, tym razem pokonał Gonzalo Bergessio, który dobił futbolówkę po strzale Sebastiana Leto. Ekipa ze stolicy Włoch próbowała zdobyć gola numer dwa, ale dobrze swoje zadania wypełniał bramkarz gospodarzy, Albert Frison. Swoich szans po stronie Romy nie wykorzystali, Maicon, którego uderzenie wybronił Frison oraz Totti, który minimalnie się pomylił. W 79. minucie ostateczny cios zadali piłkarze z Sycylii. Barrientos strzelając z dystansu ustalił wynik meczu. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie i Catania sensacyjnie wygrywa z Romą 4:1. Drużyna z Rzymu na własne życzenie pożegnała się już z jakimikolwiek szansami na mistrzostwo Włoch. Zespół Catanii cały czas robi, co tylko może aby uratować się przed spadkiem.












