AC Milan wciąż nie ma na koncie żadnego punktu na San Siro. Podopieczni Massimiliano Allegriego ulegli w sobotnim meczu Atalancie Bergamo 0:1. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w 64. minucie Luca Cigarini.
Na San Siro zebrało się ponad 20 tysięcy kibiców, którzy przyszli na stadion z nadzieją, że będą w sobotni wieczór świętować pierwsze w tym sezonie zwycięstwo swoich pupili przed własną publicznością. Mimo to „Rossoneri” nie zachwycali grą. Co prawda ekipa z Mediolanu miała kilka dogodnych sytuacji, ale żadnej nie potrafiła wykorzystać. Pierwsze groźne uderzenie w tym meczu zanotował jeden z najbardziej aktywnych piłkarzy gospodarzy na San Siro, Kevin-Prince Boateng, który oddał niski, ale dość trudny strzał na bramkę gości. Po kilku minutach ten sam zawodnik wtargnął w pole karne Atalanty i został ewidentnie zahaczony nogą – sędzia jednak nie dopatrzył się faulu i nie podyktował rzutu karnego.

W końcu w 20. minucie swoje umiejętności w ataku pokazała Atalanta. Wtedy to German Denis wdarł się w „szesnastkę” Abbiatiego i po zablokowanym podaniu znów przejął piłkę, po czym oddał bardzo groźny strzał. Na szczęście dla Milanu futbolówka trafiła w słupek i na tablicy wyników wciąż widniały dwa zera. Kwadrans później świetnym strzałem z dystansu popisał się Maxi Moralez, ale piłka w drodze do bramki natrafiła na ręce Abbiatiego. Szczęścia przed przerwą próbowali jeszcze Kevin-Prince Boateng, którego strzały były skutecznie bronione przez golkipera gości, oraz Stephan El Shaarawy. Żaden z nich nie znalazł jednak sposobu na bramkarza rywali.
AC Milan po przerwie grał jeszcze bardziej chaotycznie, co wykorzystali gracze z Bergamo. W 64. minucie spotkania Atalanta przeprowadzała atak pozycyjny, w końcu piłka trafiła do Germana Denisa, który świetnie wystawił Luce Cigariniemu i po chwili futbolówka znalazła się w bramce „Rossonerich”. Trzeba przyznać, że strzał Włocha z lewej nogi był bardzo precyzyjny i Abbiatiemu pozostało tylko wyjąć piłkę z siatki.

Po stracie gola AC Milan próbował za wszelką cenę wyrównać. Dzięki temu oglądaliśmy dwa świetne dośrodkowania z prawego skrzydła. Po pierwszym piłkę przyjął Kevin-Prince Boateng, który minimalnie uderzył obok bramki, a po drugim równie minimalnie z piłką minął się Giampaolo Pazzini.










