Niedziela w Premier Lidze nie dostarczyła tylu emocji, co sobota. Upłynęła ona pod znakiem potyczek wielkich rosyjskiego futbolu z teoretycznie słabszymi. Oczekiwania swoich kibiców zdecydowanie zawiódł Lokomotiw. Moskwianie sensacyjnie przegrali w Groznym z Terekiem.
Zdecydowanymi faworytami tego starcia byli dwukrotni mistrzowie Rosji. Ekipa „Loko” wyraźnie odżyła po przejęciu jej przez Jurija Siomina. Pod wodzą swojego nowego-starego trenera w dziesięciu ostatnich meczach nie poniosła porażki. Jednak Terek słynie z tego, że lubi i potrafi sprawiać problemy potentatom rosyjskiego futbolu, co udowodnił w niedzielnej konfrontacji.
Początek meczu należał do gościu. Przeprowadzili kilka ładnych akcji, które mogły zakończyć się strzeleniem gola. Dobrą szansę na pokonanie Andrieja Dzikania miał w ósmej minucie Peter Odemwingie po dośrodkowaniu Dmitrija Torbinskiego, ale na uderzenie nie pozwolił Timur Dżabraiłow. W odpowiedzi szczęścia z dystansu spróbował Adłan Kacajew, ale wyraźnie spudłował.
Po ponad kwadransie gry na tablicy świetlnej po stronie gości powinna pojawić się jedynka. Peter Odemwingie świetnie wypatrzył czyhającego na podanie Dmitrija Syczowa i gdyby nie interwencja Siergieja Omeljańczuku, Dzikań musiałby sięgnąć po piłkę do siatki. Po tej akcji przyjezdni wyraźnie się rozluźnili. Wydawało się, że gol dla nich jest tylko kwestią czasu. Brak koncentracji u przeciwników wykorzystali miejscowi. Piłkę na rzecz Szamila Ansildarowa stracił Tomislav Dujmović. Gracz Tereka oddał futbolówkę Zaurowi Sadajewowi, którego uderzenie obronił Guilherme. Jednak w wyniku błędów defensywy piłkę ponownie przejął Sadajew i tym razem się nie pomylił.
Prowadzenie Czeczenów wyraźnie podcięło skrzydła moskwianom. W ich grę zaczęła wkradać się nerwowość i niedokładność. Niecelnie na bramkę Dzikania uderzali Odemwingie i Syczow. Najlepszą okazję na wyrównanie zmarnował urodzony w Uzbekisanie Nigeryjczyk. Dobijał on niefortunnie sparowaną przez golkipera Groznego, lecz uderzył bardzo mocno i bardzo niecelnie. Niedługo potem znowu w dobrej sytuacji znalazł się wicemistrz olimpijski z Pekinu. Dzikań odbił jego strzał, a z dobitką nie zdążył Ałan Gatagow. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie.
Jurij Siomin od początku drugiej połowy postanowił zwiększyć siłę rażenia, wprowadzając za słabo dysponowanego Torbinskiego Denisa Głuszakowa. Początek tej części meczu należał do Lokomotiwu. Pierwszy zmiennik starcia w Groznym sześć minut po wznowieniu gry mógł popisać się asystą, dośrodkowując piłkę do Syczowa. Ten jednak trafił prosto w Dzikania, a całą sytuację wyjaśnił Omeljańczuk. 180 sekund później indywidualny błąd w obrębie pola karnego kosztował przyjezdnych utratę drugiego gola. Do bezpańskiej piłki dopadł Daniel Pancu, wyszedł sam na sam Guilherme i wpakował futbolówkę do siatki.
Goście znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji próbowali za wszelką cenę zdobyć kontaktową bramkę, która dawałaby im nadzieję na wyrównanie i wywiezienie z Groznego chociażby jednego punktu. W 67. minucie w pole karne wpadł Syczow. Naciskany przez obrońcy zagrał do Głuszakowa, lecz strzał tego ostatniego obronił golkiper drużyny ze stolicy Czeczenii. Terek odpowiedział akcją Pancu, który ponownie znalazł się jeden na jednego z Guilherme. Tym razem brazylijski bramkarz nie dał się zaskoczyć. Zawodnicy Siomina organizowali kolejne ataki, które nie przynosiły korzyści w postaci bramki. Coraz bardziej we znaki defensorom miejscowych dawał się Ałan Gatagow. Jednak z jego uderzeń i podań nic nie wynikało.










