Na inaugurację 33. kolejki ligi włoskiej doszło do nie lada sensacji. W stolicy Rzymu, miejscowa Roma, uległa przed własną publicznością drużynie Palermo 2:3. Bohaterem spotkania bez wątpienia został strzelec dwóch goli dla gości, Abel Hernandez.
Rywalizacja pomiędzy Romą i Palermo zgodnie z oczekiwaniami nie zaczęła się od huraganowych ataków obu zespołów. Jak na mecz przyjaźni przystało, obie drużyny pierwszy kwadrans gry poświeciły przede wszystkim na tzw. badanie przeciwnika. Aczkolwiek nie znaczy to, iż żadna z ekip nie stworzyła sobie dogodnej pozycji strzeleckiej. W 6. minucie spotkania bliski wyprowadzenia gospodarzy meczu na prowadzenie był John Arne Risse. Norweg zaimponował piekielnie mocnym uderzeniem, z którym jednak poradził sobie golkiper gości, Salvatore Sirigu. Piłka została co prawda wybita przez golkipera Palermo przed siebie, lecz na posterunku byli defensorzy ekipy z Sycylii i niebezpieczeństwo pod bramką ósmej drużyny Serie A zostało zażegnane.

Po upływie kolejnych sześciu minut gry ponownie do głosu doszli gracze „Giallorossich”. Za sprawą Jeremy’ego Meneza w polu karnym Sycylijczyków zrobiło się gorącą, lecz po ładnie skonstruowanym ataku pozycyjnym rzymian, strzał Francuza minął światło bramki. Chwilę później akcję z kontry zaprezentowała drużyna z Renzo Barbera. Tym razem skutecznie interweniowali obrońcy Romy i jedyną korzyścią, którą po kontrataku zyskali podopieczni Delio Rossiego, był stały fragment gry w narożniku boiska. Rzut różny nie przyniósł jednak korzyści bramkowej i w dalszym ciągu na stadionie Olimpico kibice nie mieli okazji zobaczyć gola.
Co nie udało się Romie w pierwszym kwadransie gry, udało się w 20. minucie. Po dynamicznym biegu z piłką sfaulowany w polu karnym Palermo został jeden z najwidoczniejszych piłkarzy meczu, Jeremy Menez. Arbiter, Andrea Romeo, ani przez moment się nie zawahał i podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do piłki ustawionej na wapnie podszedł nie kto inny jak Francesco Totti. Popularny „Il Capitano”, biorąc krótki rozbieg, pewnie pokonał Sirigu z jedenastu metrów, zdobywając swoją 204 bramkę w lidze włoskiej. Jednocześnie mistrz świata z 2006 roku wyprowadził swój zespół na jednobramkowe prowadzenie.
Po zdobyciu gola drużyna dowodzona przez Vincenzo Montellego nie kwapiła się do ataków. Nadal trzymała się przedmeczowych schematów. Z kolei odrobinę przyspieszyć tempo starali się zawodnicy „Rosanero”. Jednakże nie przynosiło to zamierzonych efektów. Swoich sił próbował między innymi Abel Hernandez, ale jego strzały były niecelne i nie mogły sprawić jakichkolwiek kłopotów Doniemu. Taki przebieg wydarzeń był jednak do czasu. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry w pierwszej połowie, bezsensownego faulu we własnym polu karnym dopuścił się Nicolas Burdisso. Sędzia nie miał innego wyboru i musiał odgwizdać przewinienie Argentyńczyka, czego konsekwencją było podyktowanie rzutu karnego dla drużyny Delio Rossiego. „Jedenastkę” na gola zamienił Mauricio Pinilla, doprowadzając do remisu na stadionie w stolicy Włoch. Nie długo po tym, jak padł gol na 1:1 sędzia zakończył pierwsza połowę.











