Przed startem mistrzostw świata do lat 20 dla wielu ekspertów ostatni mecz w grupie A z udziałem reprezentacji Polski i Senegalu miał być potyczką o wyjście z grupy dla obu drużyn. Rzeczywistość okazała się trochę inna, bo „Lwy Terangi” już są pewne udziału w fazie pucharowej. Za to my będziemy musieli się mocno postarać, aby znaleźć się w kolejnej fazie turnieju. Warto przed tym ważnym spotkaniem lepiej poznać naszego dzisiejszego rywala.W tym momencie Senegal jest liderem grupy A z sześcioma punktami na koncie. Na drugim miejscu jest Polska, a na trzecim Kolumbia. Ale Polacy i Kolumbijczycy mają tyle samo punktów. Problem w tym, że przedstawicielowi Ameryki Południowej został mecz z Tahiti, którego nie mają prawa przegrać. A nawet zremisować. Oznacza, to że naszym też przydałoby się wygrać w meczu z „Lwami Terangi”. Według przepisów młodzieżowego mundialu można awansować do dalszej fazy z 3. miejsca w grupie – mają na to szansę cztery ekipy spośród wszystkich grup. Tylko liczy się zdobycz punktowa. Sześć oczek byłyby wskazane, aby nie czekać do końca pierwszej fazy mistrzostw.
Dyscyplina taktyczna
Na początek chcemy zaznaczyć, że Senegal, pewny awansu do następnej fazy, może trochę odpuścić mecz z Polską. Przede wszystkim pod względem kadrowym. Selekcjoner Youssouph Dabo może dać odpocząć kilku ważnym piłkarzom przed kolejnymi meczami. „Lwy Terangi” celują w wysokie miejsca, dlatego ważne będzie odpowiednie operowanie siłami zawodników. O naszym przeciwniku na iGolu pojawił się artykuł tuż przed startem turnieju. Tam będziecie mogli poczytać o jego drodze na mundial, aspiracjach i piłkarzach.
Senegal marzy o czymś więcej, niż tylko rywalizacji w grupie
Tak jak zapowiadaliśmy w powyższym artykule, prawdziwą siłę Senegalu poznaliśmy dopiero w starciu z Kolumbią. Trzeba na wstępie zaznaczyć, że „Lwy Terangi” przede wszystkim zaimponowały dyscypliną taktyczną w obronie. Niemal zwarty blok zawodników przesuwał się w odpowiednie sektory boiska, tak aby zostawiać jak najmniej wolnego miejsca przeciwnikowi.

„Lwy Terangi” przez pierwsze 20 minut pozwalały grać przeciwnikowi piłką. Kolumbijczykom bardzo nie spieszyło się z przerzutami piłek, tak że obrona Senegalu mogła odpowiednio się ustawiać. Mniej więcej wyglądało to jak na powyższej grafice. Napastnik Youssouph Badji schodził do środka pola, a skrzydłowi Amadou Sagna i Ibrahima Niane cofali się do pomocy bocznym obrońcom. W środku pola było bardzo tłoczno i w tej strefie było trudno przedzierać się z piłką. Cucho Hernandez, grający na szpicy Kolumbii, w zasadzie był wyłączony z gry. Nie było na nim żadnego indywidualnego krycia, a stoperzy tylko przesuwali się odpowiednio w zależności od tego, gdzie była w danej akcji na boisku piłka.
Takie gęste ustawienie środka w późniejszej fazie meczu zmuszało Kolumbijczyków do wykonywania przerzutów z jednej strony boiska na drugą. Niestety za tymi piłkami brakowało przejścia pozostałych zawodników do adresata podania. Piłkarz otrzymujący futbolówkę nie mógł jej zbijać od razu do wolnych zawodników, tylko musiał ją przyjmować. To pozwalało dwóm, a czasem i trzem Senegalczykom na przesunięcie się do niego. Kończyło się to zabraniem piłki i przejściem do kontry.











