Drugie spotkanie tegorocznej edycji Pucharu Narodów Afryki przyniosło zaskakujące rozstrzygnięcie. Zambia pokonała bowiem wyżej notowany Senegal 2:1. Podopieczni Herve Renarda rozegrali świetne spotkanie, prezentując bardzo widowiskowy futbol. Zawodnicy „ Lwów Terangi” kompletnie przespali natomiast pierwsze 45 minut spotkania, ich dramatyczna pogoń w drugiej odsłonie meczu nie przyniosła nawet punktu.
Dzisiejszy pojedynek w grupie A zapowiadał się niezwykle ciekawie. Senegal podejmować miał drużynę Zambii. Ekipę „Lwów Terangi” zaliczano do faworytów Pucharu Narodów Afryki. Podopieczni Herve Renarda uznawani byli natomiast przez ekspertów za poważnych kandydatów do miana czarnego konia tych prestiżowych rozgrywek. Oba zespoły łączy zamiłowanie do ofensywnej, efektownej gry, stąd też wszystko wskazywało na to, że będziemy świadkami interesującego widowiska.

Zdecydowanie lepiej pojedynek rozpoczęli gracze „Chipolopolo”. W 6. minucie spotkania groźną sytuację miał Katongo, niemniej jednak golkiper Senegalu zdołał zapobiec utracie bramki. Kilka chwil później przed szansą stanął Kalaba. Zambijskiemu pomocnikowi zabrakło jednak odpowiedniego wykończenia akcji. Podopieczni Herve Renarda sprawiali dużo lepsze wrażenie w pierwszych kilkudziesięciu minutach. „Miedziane Pociski” grały bardzo mądrze, zupełnie przejęły inicjatywę na boisku. Poczynaniom Senegalczyków towarzyszyła duża nerwowość, co rusz popełniali oni błędy w defensywie.
W 12. minucie piłka po raz pierwszy zatrzepotała w siatce. Strzelcem gola był Emmanuel Mayuka. Snajper Zambii umiejętnie wykończył rzut wolny, wobec jego uderzenia głową Coundoul nie miał nic do powiedzenia. Takiego obrotu spraw nikt się zapewne nie spodziewał… Zaraz potem wynik mógł ulec zmianie. Doskonałą okazję do wyrównania miał Sow, ale świetną interwencją popisał się Mweene. „Chipolopolo” cieszyli się grą, konstruowanie groźnych akcji wychodziło im dużo lepiej, aniżeli wyżej notowanych rywalom. Najbardziej dobitnym potwierdzeniem takiego stanu rzeczy była 21. minuta spotkania. Raymond Kalaba świetnie wyszedł do prostopadłego podania z głębi boiska, pułapka ofsajdowa defensorów „Lwów Terangi” okazała się nieskuteczna, przez co Zambijczyk znalazł się w sytuacji sam na sam z Coundoulem i nie dał mu szans na skuteczną interwencję. 2:0!
Zdesperowany szkoleniowiec Senegalu, Amara Traore, jeszcze przed przerwą zdecydował się na zmianę. Na murawę wprowadził czwartego… snajpera. Dame N’Doye zastąpił Remi Gomisa. Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Zupełnie zawodził błyszczący w barwach Newcastle United Dembe Ba. To samo można by powiedzieć o Niangu. Nadal przeważała Zambia. „Miedziane Pociski” miały jeszcze kilka dogodnych okazji przed zakończeniem pierwszej odsłony spotkania, ale gracze nie byli w stanie zamienić ich na gole. W odpowiedzi groźnie strzelał wspomniany wcześniej napastnik „The Magpies”, ale jego uderzenie było minimalnie niecelnie. Do przerwy zatem 2:0 dla Zambii!











