Polscy piłkarze grający w dużych zagranicznych klubach to coraz częściej spotykana sytuacja. Wśród nich są tacy, którzy swoją postawą już wypracowali sobie status piłkarzy wybitnych, jak Robert Lewandowski. Są też tacy, którzy charakteryzują się dobrym rzemiosłem, jak Kuba Błaszczykowski. Mamy także wśród nich takich, którzy swoją ciężką pracą wciąż ugruntowują swoją pozycje w klubowej hierarchii, przykładem niech będą Grzegorz Krychowiak czy Arkadiusz Milik. Często niepowtarzalni na swoich pozycjach, tworzą trzon reprezentacji Polski. Jest natomiast jedna pozycja na boisku, która rządzi się innymi prawami.
Nie ma chyba wśród Polaków piłkarzy obsadzających inne miejsce na boisku i takich, którzy cieszyliby się takim zainteresowaniem jak bramkarze. Tych ostatnimi laty mieliśmy rozsianych po boiskach całej Europy. Począwszy od Jerzego Dudka, którego nazwisko z dumą wypowiadamy, zwłaszcza w kontekście jego czynnego udziału w zapisie kart historii Ligi Mistrzów. Poprzez golkiperów typu Artura Boruca (jego wkład w dokonania Celticu Glasgow jest bezdyskusyjny ), Przemysława Tytonia, Łukasza Fabiańskiego, Wojciecha Kowalewskiego czy Tomasza Kuszczaka. Skończywszy na Wojciechu Szczęsnym, który wydaje się najbardziej gorącym nazwiskiem na rynku transferowym wśród polskich strażników bramki (obecnie Polak wyceniany jest na 16 milionów euro).
Jest wśród nich zawodnik, którego celowo zostawiłem na koniec listy. Młody, perspektywiczny, ciągle jeszcze rozpoczynający swoją przygodę z Serie A – od niedawna zasilający szeregi AS Roma Łukasz Skorupski. Jakie szanse ma Polak na przebicie się do wyjściowej jedenastki utytułowanej drużyny z Wiecznego Miasta i czy jest w stanie zagrozić grającemu pierwsze skrzypce w tej drużynie Morganowi De Sanctisowi? Jak to wygląda, gdy zestawimy obu panów w teoretycznie działającym na korzyść Włocha porównaniu oraz biorąc pod uwagę konkurencję w postaci bramkarzy pretendujących do objęcia posady po włoskim golkiperze?
Zacznijmy od doświadczenia. To z całą pewnością działa na korzyść południowca. Morgan De Sanctis w samych występach w Serie A zaliczył do tej pory prawie 400 występów, broniąc barw takich klubów, jak: Udinese Calcio (194 występy), SSC Napoli (147 gier), Juventus Turyn (trzy mecze) i w końcu AS Roma, dla której do tej pory zaliczył ponad 50 spotkań. Do dorobku piłkarza, obecnie reprezentującego La Magica Roma, dochodzą występy w Primera Division (osiem spotkań jako piłkarz Sevilla FC) i samych występów w Lidze Mistrzów oraz Lidze Europy, Pucharze Włoch oraz innych rozgrywkach, w tym Serie B. Wisienką na torcie niech będą występy w reprezentacji kraju. Było ich wprawdzie tylko sześć, ale biorąc pod uwagę włoski monolit pod postacią Gianluigiego Bufona, wynik ten nie zadziwia.
Skorupski ma na swoim koncie 56 rozegranych spotkań w ekstraklasie jako piłkarz Górnika Zabrze, jedenaście meczów rozegranych w I lidze, w której zdobywał doświadczenie, będąc ówcześnie zawodnikiem Ruchu Radzionków. Siedem to liczba określająca liczbę spotkań, w których dano mu szansę jako pierwszemu bramkarzowi AS Roma. Plus jeden mecz w składzie wyżej wymienionej Primavery. Co tyczy się reprezentacji kraju, zaszczyt ten przypadł Polakowi do tej pory raz, biorąc pod uwagę zespół prowadzony przez Waldemara Fornalika. Wcześniej miał jeszcze przygodę w kadrze młodzieżówki, z którą rozgrywał ośmiokrotnie mecze. W przypadku Polaka możemy mówić o sporym doświadczeniu, biorąc pod uwagę jego wiek.











