Schalke 04 Gelsenkirchen pokonało na własnym stadionie beniaminka rozgrywek, FC Augsburg, 3:1. „Królewsko-niebiescy” byli w tym meczu zdecydowanie lepszym zespołem i dwubramkowe porażka była najniższym wymiarem kary dla drużyny przyjezdnych.
Od początku spotkania lepiej wyglądali gospodarze, którzy wyszli na boisko bez strachu i z przekonaniem o wyższości nad rywalem. Strzałem z dystansu bramkarza Augsburga, Mohameda Amsifa, zaskoczyć chciał Jose Manuel Jurado, jednak zamiast do bramki posłał piłkę na trybuny. Chwilę później w dobrej sytuacji znalazł się Teemu Pukki, ale uderzył niecelnie i zmarnował dogodną szansę na strzelenie gola. W 16. minucie na listę strzelców wpisał się Klaas-Jan Huntelaar. Holender wykorzystał zamieszanie pod bramką gości i wepchnął piłkę do bramki. Dwie minuty później kolejną dobrą sytuację zmarnował Pukki – fiński snajper znalazł piłkę w polu karnym, ale strzelił tuż obok słupka.
W 21. minucie, za sprawą Daniela Brinkmanna, przypomnieli o sobie goście. Niemiecki skrzydłowy uderzył piłkę sprzed pola karnego, ale zrobił to bardzo niecelnie i bramkarz Schalke nie musiał nawet interweniować. Była to jedyna, godna uwagi akcja gości w pierwszej części spotkania – już do samego końca dominowali zawodnicy „Królewsko-niebieskich”. Dominacja nie zawsze jednak przekłada się na bramki i tak też było w tym przypadku. Gospodarze notorycznie marnowali tworzone sobie sytuacje. Rozregulowane celowniki mieli Joel Matip, Raul Gonzalez i Lewis Holtby, którzy w prostych sytuacjach nie trafiali nawet w światło bramki, a Pukki przegrał pojedynek z golkiperem. Niedługo potem sędzia zakończył pierwszą połowę spotkania, którą zdominowali gospodarze.
Druga część meczu zaczęła się w sposób nieoczekiwany – jeszcze kibice nie zdążyli wrócić na swoje siedzenia, a goście doprowadzili do wyrównania. Sascha Moelders pokonał Larsa Unnerstalla i przywrócił swój zespół do gry o trzy punkty. W 53. minucie prawdziwą klasę pokazał golkiper gości Mohamed Amsif, który dwukrotnie ratował swoją drużynę przed stratą gola. Najpierw obronił strzał Holtby’ego, a kilka sekund później Christopha Moritza. Spore problemy ze skutecznością miał w tym spotkaniu Pukki, który po raz kolejny zmarnował dogodną sytuację do strzelenia gola i trafił piłką prosto w bramkarza. W 65. minucie mogło być już 2:1 dla gości, ale Moelders tym razem nie wykorzystał dogodnej sytuacji i posłał piłkę prosto w ręce bramkarza gospodarzy. Kilka sekund później bramka w końcu padła, tyle że strzelili ją zawodnicy Schalke. Szwajcarski defensor Christian Fuchs mocnym strzałem zmieścił piłkę obok interweniującego bramkarza gości i dał swojej drużynie prowadzenie.
Po ponownym objęciu prowadzenia „Królewsko-niebiescy” nie chcieli pozwolić, aby piłkarze beniaminka znów powrócili do gry i ostro zaatakowali gości, aby strzelić trzecią bramkę i rozstrzygnąć to spotkanie. A że mają w składzie Raula, to im się to udało. Hiszpański napastnik po raz kolejny udowodnił, że na emeryturę się jeszcze nie wybiera, i w 85. minucie sprytnym strzałem przy słupku ustalił wynik spotkania na 3:1. Dzięki tej bramce gospodarze mogli się cofnąć na własną połowę i oczekiwać na końcowy gwizdek sędziego. Ten doliczył do drugiej części meczu zaledwie minutę i zakończył spotkanie.









