Korona Kielce nie może być jeszcze pewna utrzymania. Przed „Żółto-czerwonymi” bardzo trudny mecz na Arenie Kielc, gdzie zmierzą się z przyjezdną Lechią Gdańsk.
Jak koroniarze przygotowują się do meczu, który może zaważyć o ich być albo nie być w lidze?
– Jesteśmy po przedostatnim treningu przed meczem z Lechią. Jutro pracować będziemy o godzinie 20.00, a pora zajęć uwarunkowana jest bardzo późną godziną rozpoczęcia środowego meczu. W związku z tym drużyna wykonała dzisiaj sporo pracy, a jutro mamy zaplanowany jedynie rozruch przedmeczowy – mówił na dzisiejszej konferencji Marcin Sasal.

Runda wiosenna w wykonaniu Korony miała być zupełnie inna. Kielczanie zakładali walkę o europejskie puchary, chwilami przewijały się nawet nieśmiałe deklaracje o walkę o tytuł. Tymczasem zespół drży o ligowy byt.
– Gramy mecze sezonu, niestety, o inne cele, niż zakładaliśmy… Walczymy o pozostanie w Ekstraklasie i skupiamy się na chwilę obecną tylko na Lechii Gdańsk. Interesuje nas jedynie zwycięstwo – kontynuował Sasal.
Lechia również nie do końca spełnia oczekiwania. Gdańszczanie są jednak bliżej mistrzostwa niż spadku. To właśnie oni są faworytem środowej konfrontacji. Jak będzie musiała zagrać Korona, by myśleć o zdobyczy punktowej?
– Na pewno trzeba zwrócić uwagę na Traore, który indywidualnie potrafi wiele. Lechia już od poprzedniego sezonu gra dużą liczbą podań. Nawet w przegranym spotkaniu z Wisłą Kraków miała w pierwszej połowie 68% utrzymania się przy piłce. To drużyna nastawiona ofensywnie, często atakująca skrzydłami. I tutaj nasza rola, aby wyeliminować atuty Lechii, tak jak udało nam się to zrobić w Gdańsku – analizował szkoleniowiec kieleckiego zespołu.











