W najciekawszym meczu 10. kolejki Ekstraklasy Korona Kielce przegrała u siebie z Legią Warszawa aż 1:4. Na pomeczowej konferencji prasowej obaj trenerzy, co zrozumiałe, wypowiadali się w zupełnie innym tonie.
Prosimy obu trenerów o podsumowanie spotkania.
Maciej Skorża:

– Przede wszystkim cieszymy się ze zwycięstwa. Po raz pierwszy w tym sezonie udało nam się zdobyć tyle bramek. Co prawda przeciwnik był osłabiony brakiem jednego zawodnika, ale dla nas istotny jest wynik. Ważne, że udało nam się poprawić skuteczność, chociaż niewykorzystanych sytuacji też było dużo. Na początku spotkania udało nam się przejąć inicjatywę i prowadzić grę, ale myślę, że to dlatego, że Marcin (Sasal – przyp. red.) chyba specjalnie ustawił tak drużynę, aby oddała nam trochę miejsca i czekała na kontry. Udało nam się szybko, po stałym fragmencie, zdobyć bramkę. To nam pozwoliło grać trochę bardziej spokojnie. Ale nie za długo… Około 20. minuty straciliśmy kontrolę nad tym meczem. To Korona była groźniejsza pod naszą bramką. Było kilka strzałów z dystansu, które świetnie obronił Kostia (Konstantyn Machnowskyj – przyp. red.). W końcu po dośrodkowaniu w pole karne źle się ustawiliśmy, nie kryci byli Stano i Hernani i niestety padł wyrównujący gol. Później było to świetne zagranie Szałachowskiego do Radovicia, po którym sędzia odgwizdał rzut karny i pokazał czerwoną kartkę dla Zbyszka Małkowskiego. To był przełomowy moment rywalizacji, dlatego w następnych fragmentach spotkania przeważaliśmy. Mieliśmy kilka możliwości, żeby podwyższyć prowadzenie. Kontrolowaliśmy grę i dlatego wygraliśmy zdecydowanie i zasłużenie.
Marcin Sasal:

– Zacznę od końca. Legia wygrała zdecydowanie, bo o tym świadczy wynik. Ale czy zasłużenie? Rzeczywiście przełomowym momentem meczu była sytuacja Radovicia… Ten zawodnik gra w Polsce wiele lat i wszyscy wiedzą, że przy każdym kontakcie z obrońcą lub bramkarzem robi „nurka”. Dziwię się sędziemu, który po raz kolejny dał się na to nabrać… To jest dla mnie koszmar! Sytuacja zupełnie dla mnie niezrozumiała, a zaważyła na wyniku końcowym. Oglądałem tę sytuację pięć razy i jestem o tym przekonany, że tego rzutu karnego nie powinno być, trudno… Musieliśmy grać w dziesięciu i całkowicie zmienić ustawienie. Trudno gra się w osłabieniu z takim zespołem jak Legia. Myślę, że moi zawodnicy zasługują na pochwałę, bo nie poddali się w tej nierównej walce. Kompromitacji nie było, choć jest to najwyższa przegrana jaką odniosłem z tym zespołem w Kielcach. Niemniej w tabeli nadal jesteśmy na drugim miejscu. Mamy 20 punktów i wiosłujemy dalej, bo jeszcze parę punktów musimy zdobyć. Nie jestem już w stanie nic na gorąco powiedzieć, bo nie chcę kolejnych kilku meczów spędzić na trybunach tylko dlatego, że niekorzystnie wyraziłem się o kimkolwiek…











