Czołowe kluby Serie A od lat nie rozpieszczają swoich kibiców europejskimi podbojami. Czasy, kiedy ton w świecie futbolu nadawały Juventus, Milan i Inter, to dla młodych „tifosich” zamierzchła przeszłość. O ile „Bianconeri” starają się nawiązać do tradycji, o tyle pozostała dwójka grzęźnie gdzieś w środkowej części ligowej układanki. Kryzys starej gwardii skrzętnie starają się wykorzystać teoretycznie słabsze zespoły, które do tej pory co roku musiały uznawać wyższość zamożniejszych rywali. Jedną z tych drużyn jest bez wątpienia zajmująca aktualnie piątą pozycję w tabeli pierwszej ligi włoskiej US Sampdoria Genua. Czy marzenia podopiecznych Sinisy Mihajlovicia o podboju piłkarskich Włoch to tylko pobożne życzenia, czy też racjonalne plany posiadające solidne fundamenty?
Dzisiejsza piąta lokata „Blucerchiatich” to bez wątpienia spore zaskoczenie dla wielu obserwatorów. Biorąc pod uwagę fakt, że zeszły sezon zakończyli dopiero na 12. pozycji, gromadząc na swoim koncie w 38 meczach zaledwie 45 punktów, nikt nie mógł przypuszczać, że ta drużyna tak „wystrzeli”. W tym momencie, po 20 meczach, mają już 34 punkty, co oznacza, że brakuje im 11 do wyrównania wyniku zamykającego zeszłą batalię o scudetto. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że aktualne wyniki drużyny to spora zasługa pracy, jaką wykonuje serbski szkoleniowiec w Genui od 2013 roku. Pierwszy sezon każdego trenera w nowym klubie to – jak powszechnie wiadomo – czas na zaaklimatyzowanie się, poznanie piłkarzy, ściągnięcie kilku nowych twarzy oraz wpajanie swojej wizji gry. Ponieważ pierwsza runda aktualnego sezonu zakończona była niewątpliwym sukcesem, działacze „Sampy” dali zielone światło transferom, które maja zapewnić klubowi już w przyszłym roku grę w europejskich pucharach. Dzięki temu posunięciu do drużyny z Genui w styczniu dołączyło kilka ciekawych nazwisk.
Pierwszym z nich jest 33-letni Samuel Eto`o. Doświadczony napastnik przybył do klubu na zasadzie wolnego transferu. Jego poprzednim zespołem był Everton, w którym najczęściej pojawiał się na placu gry z ławki rezerwowych, a mimo to zdołał ustrzelić trzy bramki w siedmiu meczach dla „The Toffees”. Dodatkową motywacją do zakontraktowania „Czarnej Perły” mogła być jego decyzja o zakończeniu reprezentacyjnej kariery, dzięki czemu zamiast walczyć o Puchar Narodów Afryki, będzie do dyspozycji trenera już w najbliższym spotkaniu przeciwko FC Torino.

W pierwszych słowach Eto`o mogliśmy usłyszeć o formie, w jakiej się znajduje oraz celach na kolejne pół roku: – Czuję się wspaniale, jestem gotowy do gry. Chcę zdobywać gole, by pomóc Sampdorii zrealizować jej założenia. W przeszłości byłem szczęśliwy we Włoszech i nie mogłem się doczekać, kiedy tam wrócę. Wybrałem „Blucerchiati” ze względu na projekt trenera Mihajlovicia i prezydenta Ferrero. Tego ostatniego nie znałem wcześniej, ale jego entuzjazm był zaraźliwy.











