W sobotę odbyły się trzy spotkania w ramach 4. kolejki Serie A. W barwach Sampdorii zadebiutował Paweł Wszołek, a Piotr Zieliński pojawił się w samej końcówce drugiej połowy i nie pomógł Udinese w wywalczeniu remisu z Chievo. Drużyna Genoi zaś zremisowała bezbramkowo z beniaminkiem Livorno.
Cagliari Calcio – Sampdoria Genua 2:2 (1:0 )
Drużyna gości po przegranej w derbach Genui w meczu z Cagliari chciała się odbudować i odnieść pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Ekipa gospodarzy przed tym meczem miała zamiar kontynuować passę wygranych meczów na swoim stadionie. Faworyta należało upatrywać w zespole z Sardynii.

Z naszego punktu widzenia to starcie mogło być jeszcze ciekawsze ze względu na pojawienie się Pawła Wszołka w wyjściowym składzie Sampdorii, tym samym był to debiut 21-latka na włoskich boiskach. Były piłkarz Polonii Warszawa jednak niczym szczególnym się nie wyróżnił. Zapisał tylko na swoim koncie żółty kartonik i w 56. minucie opuścił plac gry. Inny nasz rodak, Bartosz Salamon, cały mecz przesiedział na ławce rezerwowej Sampdorii.
Od początku meczu to zawodnicy gospodarzy zaczęli dyktować warunki gry. Swoich okazji nie wykorzystali Gabriele Perico oraz Marco Sau, którego strzał powstrzymał bramkarz gości, Angelo Da Costa. Golkiper Sampdorii był jednak bezradny w 25. minucie, kiedy to Albin Ekdal dał prowadzenie gospodarzom. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
W drugiej odsłonie to piłkarze „Sampy” dążyli do remisu. O ile większa część drugiej połowy nie było za bardzo emocjonująca, o tyle sama końcówka nam to wynagrodziła. To, co miało miejsce w ostatnich fragmentach spotkania, to chyba sam mistrz horroru, Alfred Hitchcock, lepiej by tego nie wyreżyserował. W 88. minucie do wyrównania doprowadził Manolo Gabbiadini, strzelając zza pola karnego. Kiedy już fani gospodarzy godzili się z remisem, prowadzenie ekipie z Sardynii dał Daniele Conti. Rezultat spotkania w 3. doliczonej minucie ustalił Lorenzo De Silvestri. Każdy z kibiców zgromadzonych na San Elia życzyłby sobie, aby w końcówka każdego spotkania była tak emocjonująca i dramatyczna.
Remis jednak nie zadowala żadnej ze strony, a już na pewno nie gości, którzy nadal muszą czekać na pierwsze zwycięstwo w sezonie 2013/2014.
Chievo Werona – Udinese Calcio 2:1 (2:1)













