Sądny dzień na Bernabeu


Już jutro poznamy finalistów tegorocznej edycji Pucharu Króla Hiszpanii. W Madrycie szukający formy Real będzie starał się obronić jednobramkową przewagę w meczu z Sevillą. Barcelona jedzie do Almerii, by przypieczętować awans.


Udostępnij na Udostępnij na

Najpierw był mecz z Almerią, który Real niemal cudem zremisował, prezentując futbol niegodny drużyny o takich aspiracjach. Potem był rewanż z Atletico, wygrany bezproblemowo, najmniejszym nakładem siły. Potem minimalnie wygrane starcie z Mallorcą. Potem pierwszy półfinał z Sevillą i jednobramkowe zwycięstwo, ale naprawdę imponujące, zwłaszcza w defensywie. Na koniec nieszczęsna porażka z Osasuną. Wszyscy zadają sobie pytanie, czy to już kryzys, czy może tylko chwilowa słabość madryckiego giganta? Odpowiedź na to pytanie da nam jutrzejszy mecz z Sevillą, która może w tym sezonie formą nie imponuje, ale ciągle jest drużyną naszpikowaną gwiazdami, a jej siła ofensywna pozwala sadzić, że „Los Blancos” czeka niezwykle ciężka próba.
Jose Mourinho ogłosił już kadrę, jaka zagra bądź zasiądzie na ławce rezerwowych w tym meczu. Wielkich zmian nie ma. Kontuzjowani pozostają Higuain, Pepe i Dudek (dwaj ostatni już trenują na trawce, wrócą niedługo). Z wysokości trybun zawody obejrzą Gago, Pedro Leon oraz Canales. Decyzja o trzymaniu Sergio na siłę w Madrycie jest zupełnie nielogiczna. Mógł pójść na półroczne wypożyczenie do swojego piłkarskiego domu – Racingu – albo do klubu z absolutnej czołówki – Villarrealu. Pedro Leonem interesowała się Chelsea, a Gago, jak zwykle pół futbolowego świata. Jose Mourinho woli ich jednak trzymać na trybunach i dawać 10 minut raz na miesiąc. Szansę na grę, może nawet od pierwszych minut, dostanie Emanuel Adebayor, być może również Granero. Do składu wracają zmagający się ostatnio z grypą Marcelo i Xabi Alonso.
W obozie Sevilli, poza ciągle walczącymi z urazami Kone, Guarente i Draguntinoviciem, większych osłabień nie ma. Andres Palop, mimo że szansę na grę ma małą, leci do Madrytu. Nowością jest powołanie dla bramkarza trzeciej drużyny Sevilli, Juliana, który wobec kontuzji obu golkiperów rezerw, dostanie szansę posiedzenia na ławce Santiago Bernabeu.
Zdecydowanym faworytem do wygrania tego meczu jest Real, który na własnym stadionie punkty traci raz na kilka miesięcy. Wątpliwe, żeby Sevilla strzeliła aż dwa gole. Jeśli jednak tak się stanie, posada Mourinho zawiśnie na włosku. Siedmiopunktową stratę do Barcelony, która praktycznie przekreśla szanse na mistrzostwo, włodarze puszczą w niepamięć tylko dzięki dobrym wynikom w innych rozgrywkach. Przyjezdni nie mają nic do stracenia i z pewnością zaatakują. To będzie mecz z rodzaju tych, które Realowi mogą wygrać stoperzy do spółki z Casillasem.

Nastroje w Barcelonie są skrajnie inne od tych w Madrycie. Mogą kilka razy się potknąć, a i tak będą panami sytuacji w lidze. W pucharze już w pierwszym meczu, dzięki nie wiadomo której już w tym sezonie manicie, zapewnili sobie awans. Do Andaluzji lecą jak na wakacje, wiedząc, że nic złego ich tam spotkać nie może. Forma drużyny jako kolektywu i poszczególnych jej piłkarzy jest tak dobra, że próby jej opisywania są bezzasadne – i tak nie oddadzą geniuszu tych zawodników.
Pep zabiera do Almerii całą kadrę. Z problemami żołądkowymi uporał się Bojan. Andres Iniesta, mimo że dziś trenował indywidualnie, pojedzie z drużyną na południe kraju, by wraz z Puyolem i Jeffrenem posiedzieć na ławce rezerwowych. Powołanie otrzymali dwaj gracze Barcelony B, Thiago i Nolito. Ten pierwszy to przyszłość klubu, w czerwcu stanie się zawodnikiem pierwszej drużyny, ten drugi w czerwcu Katalonię opuści. Brazylijczyk z hiszpańskim paszportem może zagrać nawet od pierwszej sekundy, Nolito z pewnością nie liczy na więcej niż 30 minut. W pierwszym składzie, jak zawsze, można spodziewać się Jose Pinto i Seidou Keity. Być może Pep wykorzysta zerową wagę meczu i wypróbuje nowe kombinacje w obronie.
W myśl zasady, że biednemu zawsze wiatr w oczy, w meczu z Barceloną nie będą mogli zagrać kluczowi gracze Almerii, Juanma Ortiz i Pablo Piatti. Nowy nabytek klubu, Juanito, również jest kontuzjowany. Na liście powołanych znalazł się za to wypożyczony z Valencii Sofiane Feghouli. W Andaluzji bardzo na niego liczą.
Jak zwykle, pisanie o szansach rywali na ugranie czegokolwiek w starciu z Barceloną jest niepotrzebne. Pytanie brzmi: ile goli wbije najlepsza drużyna w Hiszpanii drużynie najgorszej?

Komentarze
~zxzxzz (gość) - 15 lat temu

nie jestem fanem realu ale lepiej zeby przeszli bo
bedzie piekny finał

~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

Tylko zdecydowane zwycięstwo REALku;)

~VeB (gość) - 15 lat temu

mam nadzieje ze dostana po du.pie hahahaha

~fcb fan (gość) - 15 lat temu

marcin zebys sie nie zdziwil hahahahahahha real baty
i wielki płacz hahahahaha

~POPIŹ.DZIE MADRYT FC (gość) - 15 lat temu

POPIŹ.DZIE MADRYT FC

Najnowsze