Ricardo Sa Pinto podpisał w środę umowę z SC Braga. Głównym celem byłego szkoleniowca Legii będzie zakwalifikowanie się z Bragą do fazy grupowej Ligi Europy. Jak będzie wyglądać współpraca na linii trener – drużyna? Zakończy się sukcesem, a może kompletną kompromitacją?
Kontrakt łączący Ricardo Sa Pinto z Bragą będzie obowiązywać do 2021 roku. Zarząd zespołu z północnej Portugalii zatrudnił nowego szkoleniowca, gdyż piastujący dotychczas to stanowisko Abel Ferreira zdecydował się na pracę w PAOK-u Saloniki. Ostatnim klubem, w którym pracował Sa Pinto, była Legia Warszawa, z której został zwolniony 1 kwietnia bieżącego roku.
Jak Kargul i Pawlak, czyli kłótnie i kontrowersje Sa Pinto
Polskim kibicom postać Ricardo Sa Pinto kojarzy się jednoznacznie. Mówisz Sa Pinto, myślisz Legia. Część fanów wspomina nowego szkoleniowca Bragi dobrze i uważa go za fachowca, który otrzymał do pracy mizerne narzędzia. Często jednak możemy się spotkać z kompletnie odmiennym zdaniem. Nietrudno bowiem usłyszeć w naszym kraju negatywne słowa wypowiadane na temat Portugalczyka.
Nieprzychylne opinie o Ricardo Sa Pinto wiążą się z kontrowersjami, jakich za czasów pracy portugalskiego szkoleniowca na Łazienkowskiej nie brakowało. W ciągu siedmiu miesięcy pobytu w Legii Sa Pinto zdążył się skłócić z niejednym zawodnikiem. Najszerszym echem odbiły się konflikty z Arkadiuszem Malarzem czy Krzysztofem Mączyńskim. Nie obyło się również bez sprzeczek z dziennikarzami, którzy zdaniem Sa Pinto często zadawali nieodpowiednie pytania.
Kontrowersyjna postawa Sa Pinto nie była jednak na Łazienkowskiej nie do przewidzenia. Nowy szkoleniowiec Bragi zdążył już przyzwyczaić fanów futbolu do nieporozumień ze swoim udziałem. Portugalczykowi jeszcze nigdy nie udało się piastować stanowiska trenera pierwszego zespołu którejkolwiek z drużyn przez więcej niż 365 dni.
Więcej o rządach Ricardo Sa Pinto w Legii przeczytać można w jednym z naszych poprzednich artykułów.











