AS Roma nie zwalnia tempa i wciąż zadziwia całą ligę włoską swoją postawą. W spotkaniu na szczycie pomiędzy Romą i Napoli gospodarze pokonali wicemistrza Włoch 2:0. Nie brakowało emocji, a praktycznie do końca obie ekipy miały szansę na zwycięstwo.
Na to spotkanie czekaliśmy już od czasu zakończenia 7. kolejki Serie A. Dwaj najmocniejsi gracze tego sezonu na włoskich boiskach podgrzewali atmosferę, co tworzyło niesamowitą otoczkę. Roma nie przegrała żadnego spotkania, mało tego, nawet nie zremisowała, co stawiało ekipę Garcii w dobrym świetle. Podopieczni Rafy Beniteza tylko raz napotkali przeszkodę, osiągając zaskakujący remis z Sassuolo.

Graczem meczu okazał się Miralem Pjanić, który aż dwukrotnie pokonywał bramkarza rywali. Pierwsze trafienie padło dopiero pod koniec pierwszej połowy w doliczonym czasie gry. Rzut wolny wprost w wymarzonym miejscu i Pjanić fantazyjnym uderzeniem w górny róg bramki nie dał absolutnie żadnych szans Pepe Reinie. Gospodarze schodzili więc na przerwę w zdecydowanie lepszych nastrojach niż goście. Nic straconego, gdyż walka była niezwykle wyrównana, o czym świadczyło regulaminowe 45 minut gry.
Druga połowa znów okazała się korzystniejsza dla Romy. Często faulujący piłkarze Napoli nie pozostawiali żadnych argumentów sędziemu. Żółte kartki często chłodziły głowy rozpalonych piłkarzy, ale w 70. minucie spotkania przesadził Cannavaro, faulując w polu karnym, za co otrzymał drugi żółty kartonik i w efekcie czerwony. „Jedenastkę” na bramkę ponownie zamienił Miralem Pjanić i goście stanęli przed trudnym zadaniem. Ostatecznie nie udało im się zdobyć choćby gola honorowego.











