Mistrzostwa świata za nami, pierwsze spotkania w Lidze Mistrzów również. Ruszyła również ekstraklasa. To wszystko budziło wielkie emocje w wielu krajach, nie tylko w Polsce. Są jednak osoby, które do futbolu podchodzą z nieco innym nastawieniem. Jedną z nich jest Radosław Rzeźnikiewicz, redaktor naczelny serwisu Kartofliska.pl.
Jeszcze niedawno jeździłeś po meczach lig okręgowych, a po kilku miesiącach trafiłeś na mecz Champions League. Odczułeś dużą różnicę między spotkaniem ULKS Dębownica – Wenus Oszczepalin a konfrontacją Legii Warszawa z Saint Patrick’s Athletic?
Uwielbiam Ligę Mistrzów i zawsze pasjonuje się tymi rozgrywkami w lipcu. Później, z mojego punktu widzenia, robi się mniej ciekawie i odpuszczam, ale w pierwszych rundach kaleczą aż miło. Byłem już kiedyś na meczu mistrza San Marino z mistrzem Luksemburga, w tym roku napalałem się na wyjazd do Andory. Niestety nie wiedzieć czemu losowania pierwszych rund europejskich pucharów odbywają się pod koniec czerwca (wszyscy uczestnicy znani byli już przecież w maju), a ceny połączeń lotniczych na kilka dni przed meczem są zabójcze. Mocno zawiedziony musiałem więc odpuścić Andorę, ale dzięki zawodnikom Legii miałem namiastkę tego, co mogłem zobaczyć tam. Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko podziękować. A różnicę pomiędzy niższymi ligami, a tym co widzimy na najwyższych polskim poziomie to chyba najbardziej odczuwają księgowi drużyn. W niższych ligach nie płaci się zazwyczaj nic, w wyższych natomiast za mniej więcej podobny poziom świadczonej usługi trzeba już zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Nie do końca ufam ekspertom, którzy mówią że, warto.
Niedawno zakończyły się mistrzostwa świata w piłce nożnej w Brazylii, jednak nawet nie śmiem pytać komu kibicowałeś. Zdradź natomiast za kogo po cichu trzymałeś kciuki w mundialu państw niezrzeszonych w FIFA.
Mistrzostwa świata tak szybko minęły, że, szczerze mówiąc, nie zdążyłem zastanowić się komu kibicuje. Na początku czerwca, tuż przed startem imprezy w Brazylii, byłem jednak na Mistrzostwach Świata Państw Niezrzeszonych w FIFA, które odbywały się w szwedzkiej części Laponii. Wystartowało w nich 12 zespołów, co jest rekordem jeśli chodzi o turnieje pozafifowskie. Było więc komu kibicować. Z mojej strony największą więź czułem z zawodnikami Oksytanii, którzy po jednym ze swoich spotkań usiedli obok mnie na trybunach, pijąc piwo i zajadając pizzę.
Zainteresowanie mistrzostwami w Laponii było duże? Jak wyglądała piłkarska gorączka w Szwecji?
Turniej odbywał się w małej miejscowości Ostersund. Wszystkie mecze rozegrano na jednym stadionie. Zainteresowanie ze strony kibiców było dość umiarkowane. Frekwencja rzadko kiedy przekraczała 50 osób. Duże zainteresowanie turniej wzbudził za to w mediach. Przez imprezę przewinęło się 55 akredytowanych dziennikarzy z całego świata. Każdy z którym rozmawiałem miał zrobić z tego jakiś konkretniejszy reportaż, tak więc w wielu piłkarskich magazynach temat ten został dość dogłębnie poruszony. Oczywiście nie u nas. Z Polski nie akredytował się nikt.











