Nie od dziś wiadomo, że Bayern Monachium specjalizuje się w ściąganiu najlepszych piłkarzy w Niemczech kosztem swoich ligowych rywali. Ostatnio upodobali sobie w szczególności osłabianie Borussii Dortmund. Niedawne wypowiedzi mocno wskazują na to, że „Bawarczycy” widzą w swoim zespole także Marco Reusa.Zresztą nie jest to żadna nowość, bo już rok temu przedstawiciele Bayernu przebąkiwali coś o Reusie, a i niemieckie media dość często pisały o tym, że ich kolejnym celem będzie właśnie jasnowłosy pomocnik. Sam zainteresowany tych spekulacji nie komentował, choć jak wynikało z przecieków informacji, w jego kontrakcie zawarta była klauzula, która w 2015 roku umożliwiała mu opuszczenie Dortmundu za 35 milionów euro. Kibice monachijskiego klubu pozwalali sobie nawet na odważne dowcipy, iż Reus na razie ogrywa się w Borussii, aby w Bayernie był już w pełni gotowy do podjęcia największych wyzwań. W międzyczasie do stolicy Bawarii przeniósł się Robert Lewandowski. Co jeszcze zmieniło się w sprawie Marco?
Szokującą informację wyjawił… Karl-Heinz Rummenigge, prezes Bayernu, który stwierdził, że klauzula czołowego piłkarza BVB będzie umożliwiała wykupienie go za zaledwie 25 milionów euro. Wyobrażacie to sobie? David Luiz za 50 milionów w PSG, James Rodriguez kosztujący Real 80 milionów albo Ander Herrera przechodzący za 35 milionów do Manchesteru United. Zestawcie z tym Reusa ściągniętego do Bayernu za pół Luiza, jedną trzecią Rodrigueza czy 5/7 Herrery. Drobne. Promocja. Aż dziw bierze, że Borussia pozwoliła sobie na taki zapis w kontrakcie jednego ze swoich najlepszych piłkarzy. I że wie o tym ktoś z zewnątrz, co więcej, z klubu największego rywala.
– Bardzo szanuję Hansa-Joachima Watzkego, ale na dzień dzisiejszy nie mogę powiedzieć, jakich piłkarzy będziemy potrzebowali w przyszłym roku. Może trzech obrońców? – zażartował Rummenigge. Do śmiechu wcale nie było Michaelowi Zorcowi. Dyrektor sportowy BVB za pośrednictwem kazał Watzkemu po prostu zamknąć się. Nieco bardziej dyplomatycznie wypowiadał się Watzke: – Jego [Rummenigge’a] zachowanie doprowadza do dalszych szkód w i tak już nie najlepszych relacjach Bayernu Monachium i Borussii Dortmund. Ogólnie rzecz biorąc, nie wygląda to za ciekawie dla klubu z Dortmundu, ale prawdopodobnie jeśli chodzi o przyszły rok, to nic się nie zmienia – za Reusa trzeba będzie zapłacić 35 milionów euro, o czym włodarze Borussii mówili już w poprzednim sezonie. 10 milionów mniej pomocnik z Signal Iduna Park kosztował będzie w 2016 roku. Do tego momentu jednak pozostało bardzo wiele czasu, a sam Marco wydaje się na tyle związany z BVB, że nawet jeśli zdecyduje się na odejście, to bardzo możliwe, iż będzie chciał pomóc swojemu klubowi w zarobieniu większych pieniędzy. Wcale też nie jest powiedziane, że to do Monachium przeniesie się 25-latek. Jego usługami są zainteresowane właściwie wszystkie większe kluby na świecie, z Arsenalem i Liverpoolem na czele.









