Zawodnikom Podbeskidzia Bielsko-Biała nie udało się podtrzymać dobrej passy. Mimo ambicji i woli walki, przegrali spotkanie z Ruchem Chorzów po bramce Macieja Jankowskiego.

Mecz rozpoczął się nerwowo dla obu drużyn. Gra toczyła się głównie w środku boiska, a zawodnicy mieli spore problemy z utrzymaniem się przy piłce. Pierwszy kwadrans to festiwal niecelnych podań i starć w powietrzu. Oba zespoły pokazały ambicję i pressingiem uniemożliwiały przeciwnikowi rozegranie akcji.
Mimo to już w 3. minucie bramkarz Ruchu zmuszony był piąstkować piłkę po dośrodkowaniu Łatki z lewej strony boiska. Kolejną dobrą okazję „Górale” stworzyli sobie dopiero w 24. minucie spotkania, kiedy to Maciej Rogalski po odważnym wejściu w pole karne został zatrzymany przez Marka Szyndrowskiego. Kilka minut później błąd w swoim polu karnym popełnił Rafał Grodzicki. Idealnie wyłożył piłkę Patejukowi, lecz ta po potężnym strzale zawodnika Podbeskidzia poszybowała tuż nad poprzeczką.
To był sygnał ostrzegawczy dla zawodników Ruchu. Do głosu doszedł duet Piech – Jankowski. Właśnie po akcji tej dwójki padł pierwszy gol dla gości. Arkadiusz Piech znakomicie przyjął piłkę i odegrał do pędzącego w kierunku bramki Macieja Jankowskiego. Ten ze spokojem umieścił futbolówkę w siatce i na tablicy widniał już wynik 0:1.
Ruch nabrał wiatru w żagle. Chwilę później Jankowski stanął przed szansą zdobycia drugiej bramki, jednak jego strzał głową po centrze Lewczuka okazał się niecelny.
W końcówce pierwszej połowy Podbeskidzie starało się doprowadzić do wyrównania. Sylwester Patejuk zdecydował się oddać strzał z dystansu, jednak piłka minimalnie minęła bramkę. W ostatniej akcji kolejną dobrą interwencją po centrze Metelki popisał się Matko Perdijić.
Gospodarze nie zamierzali odpuścić. W 54. minucie po niepewnej interwencji Perdijicia strzał z dystansu oddał Patejuk. Dobitka okazała się niecelna. Kilka minut później futbolówkę w pole karne dośrodkowywał Adam Cieśliński, ale na posterunku był stoper „Niebieskich”, Wojciech Grzyb. Chwilę potem Marek Sokołowski niecelnie uderzył głową po centrze Patejuka. Ten drugi znalazł się w doskonałej sytuacji w 87. minucie, jednak jego strzał z woleja fantastycznie obronił bramkarz Ruchu.
Goście starali się kontrolować spotkanie. Raz po raz niepokoili rywali kontrami Piecha i Jankowskiego, solidnie grali w obronie i udało im się utrzymać korzystny wynik do końca spotkania. Najlepszą sytuację w drugiej połowie zanotowali na samym jej początku, kiedy to fenomenalną interwencją popisał się Mateusz Bąk, wyciągając piłkę zmierzającą w okienko.











