W szlagierze 21. kolejki polskiej Ekstraklasy Ruch Chorzów przed własną publicznością pokonał 1:0 PGE GKS Bełchatów. Chorzowianie zdobyli trzy bardzo ważne punkty.
Jedno z najciekawiej zapowiadających się spotkań 21. kolejki nie rozpoczęło się od mocnego uderzenia którejkolwiek strony. Zgodnie z oczekiwaniami, obydwie ekipy próbowały swoich sił w atakach pozycyjnych, by nawet na chwilę nie zapomnieć o linii defensywnej. Pierwsze minuty ze wskazaniem przewagi na drużynę Bełchatowa, która nie bała się ofensywnych rajdów. Pierwszą dobrą okazję już w 6. minucie miał Małkowski, jednak jego strzał fenomenalnie zatrzymał Pilarz.

Po 25 minutach na boisku oglądać mogliśmy futbolowe szachy, bowiem zawodnicy starali się dopracować każdą akcję niemalże do perfekcji, często im się to nie udawało. W kolejnej akcji ponownie w głównej roli był bramkarz, po świetnej główce Barana piłkę końcami palców spod poprzeczki wyciągnął interweniujący Sapela. Parę minut później miał miejsce świetny rajd z piłką Wróbla, przedarł się przez kilku zawodników Ruchu, ale, niestety, oddał niecelny strzał na bramkę.
W 33. minucie świetnie uderzał Sobiech. Najpierw na piętnastym metrze przyjął piłkę na klatce piersiowej, po czym zgrał na nogę i uderzył z woleja w kierunku bramki Sapeli, jednak i tym razem bramkarz przyjezdnych nie popełnił błędu. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie. Po bezbarwnej grze w Chorzowie był remis.
Po wyjściu z szatni drużyny kontynuowały chaotyczną grę. Na ciekawą akcję czekaliśmy do 76. minuty, kiedy to sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy za faul Jakuba Tosika. Dosyć niepoważne zachował się defensor PGE GKS-u Bełchatów. Przed szansą z jedenastu metrów stanął Wojciech Grzyb, który pewnie pokonał Sapelę, strzelając przy tym swoją czwartą bramkę w obecnym sezonie.
Po tej sytuacji worek z kartkami się rozwiązał. Najpierw za dyskusję z arbitrem żółty kartonik obejrzał Dawid Nowak, zaś minutę później Grzegorz Baran, dla którego była to już druga żółta i w konsekwencji czerwona kartka. W takiej sytuacji Waldemar Fornalik musiał postawić na utrzymywanie wyniku do końca spotkania. Z boiska zszedł Zając, a jego miejsce zajął Scherfchen.
Im było bliżej końcowego gwizdka, tym na boisku było więcej emocji. Po faulu na Nowaku świetną okazję mieli bełchatowianie, jednak po wrzuceniu futbolówki w pole karne piłka odbiła się od obrońcy Ruchu i wyszła na rzut rożny.
Mecz zakończył się zwycięstwem Ruchu Chorzów. Teraz podopieczni Waldemara Fornalika mają aż cztery punkty przewagi nad dzisiejszym rywalem!











