Wyjątkowo wydajni i skuteczni okazali się dziś piłkarze Ruchu Chorzów. Mimo małego zaangażowania w grę i wypracowania sobie bardzo małej liczby sytuacji wygrali z Zagłębiem 2:1, wykorzystując błędy i rażącą nieskuteczność gospodarzy dzisiejszego starcia.

Od początku obie ekipy ustawiły się ofensywnie. Już w 3. minucie były piłkarz Ruchu, Arkadiusz Piech, był bliski pokonania Buchalika. W 8. minucie po faulu na Konczkowskim rzut wolny wykonywał Starzyński. Pomocnik Ruchu idealnie zagrał na głowę stojącego na bliższym słupki Janoszki i było 1:0 dla „Niebieskich”! Po bramce gospodarze stracili rezon, za to goście skupili się na kontrolowaniu gry. „Miedziowi” mieli duży problem z przedostaniem się na połowę podopiecznych Jana Kociana. Ruch nie atakował zbyt intensywnie. Godny odnotowania był strzał Jankowskiego z 22. minuty, który po głowie Bilka o mały włos nie wtoczył się do bramki Ptaka.
Dalsze minuty to nieśmiałe próby podopiecznych Oresta Lenczyka, jednak blok defensywny gości spokojnie radził sobie z atakami pozycyjnymi Zagłębia. Bezradność gospodarzy pokazał wykonywany z boku pola karnego gości pośredni rzut wolny, który beznadziejnym strzałem po ziemi zmarnował Cotra. Pod koniec pierwszej połowy zachowawcza gra Ruchu się zemściła. Piękną dwójkową akcję z Azikiewiczem wykończył Piech, który najpierw wymanewrował obrońców balansem ciała, potem rozegrał klepkę ze swoim kolegą, by z piątego metra bez problemu pokonać Buchalika. Na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku 1:1.

Po przerwie za ciosem próbowali pójść piłkarze Zagłębia. Gra gospodarzy mogła się podobać, nie brakowało im zdrowej, sportowej agresji i ambicji. W 52. minucie Przybecki znalazł się na niemal czystej pozycji, strzelił jednak prosto w Buchalika, a dwie minuty później piękny kontratak duetu Piech – Przybecki zmarnował ten drugi, uderzając minimalnie obok słupka. Po godzinie próbował Azikiewicz, jednak z dystansu trafił prosto w bramkarza. Zagrożenie ze strony gości ograniczało się tylko do rzutów wolnych bitych przez Starzyńskiego, a kontrolę nad wydarzeniami na murawie mieli „Miedziowi”. Futbol nie jest jednak grą sprawiedliwą. W 68. minucie fatalnie zachowali się Bilek i Guldan, którzy zderzyli się w niegroźnej sytuacji tuż przed własnym polem karnym, a do bezpańskiej piłki dopadł Kuświk. Napastnik „Niebieskich” z zimną krwią wykorzystał błąd obrońców Zagłębia i było 2:1!











